Dziewczyna, którą kochały pioruny - Jennnifer Bosworth*

Czy można uniezależnić się od piorunów? Mia Price może. I nie chodzi tu oglądanie ich na niebie podczas burzy. Nie. Chodzi o uderzenia pioruna. Mia jest piorunoholiczką i kocha, gdy choć jeden w nią uderzy. Uwielbia tę moc, którą odczuwa, gdy siła pioruna rozchodzi się po jej ciele. Wielbi je, bo dają jej poczucie, że żyje. I nie przeszkadza jej to, że czasem ją zabijają. Nie, ona je kocha. Mimo, że pozostawiają na jej ciele czerwone blizny, które nie znikają. Jednak to nie jedyna negatywna (?) rzecz związana z siłą piorunów. „Ślady” przez nie pozostawione na ciele Mii potrafią odezwać się w sytuacjach stresowych i nerwowych. Co przynosi dziewczynie wiele kłopotów.
„Nazywam się Mia Price i jestem żywym piorunochronem. (…) Nazywam się Mia Price i jestem piorunoholiczką.” 
Mia, po wydarzeniach w starym mieście, razem z rodziną przeprowadza się do Los Angeles - miasta gdzie burze zdarzają się niezwykle rzadko. Miasto Aniołów nawiedziło ogromnie trzęsienie ziemi, które zniszczyło miasto niemal doszczętnie. Wiele osób zginęło, reszta albo mieszka w swoich zniszczonych domach, bądź na plaży w namiotach. Centrum miasta to ruina zwana Rumowiskiem - miejsce gdzie znalazło się epicentrum trzęsienia. Wszystkie budynki rozsypały się, jak domki z kart. Oprócz jednego. W samym środku miasta nadal stoi niezniszczony budynek zwany Wieżą, który nie raz i nie dwa będzie głównym miejscem akcji. A burza zbliża się do Los Angeles. Zostały tylko trzy dni. 
„A jak mówi piosenka, nigdy nie pada w południowej Kalifornii. Ale mówi też, że jak już leje, to leje.” 
Mia czuje w całym ciele zbliżającą się burzę. Jednak nie tylko ona jest problemem. Po trzęsieniu ziemi w mieście pojawiają się dwie grupy, które starają się zebrać, jak największą liczbę osób. Jedną z nich są Wyznawcy - grupa Proroka, który straszy ludzi zbliżającym się końcem świata i potępieniem. Druga grupa to Tropiciele, którzy wierzą w przepowiednie o dziewczynie, która przechytrzy koniec świata. Obie grupy mają niezmierzoną siłę rażenia i zrzeszają coraz to większą liczbę mieszkańców Los Angeles, którzy przerażeni ostatnimi wydarzeniami są w stanie uwierzyć we wszystko co jest im mówione. Obie grupy skrywają tajemnicę i bronią własne sekrety. Obie grupy pragną mieć Mię na wyłączność. Jednak ona sama nie jest przekonana ani do jednej grupy ani do drugiej. Wręcz jest im przeciwna. Ale czasem mały szantaż czy kłamstwo…cóż…Mia nie będzie miała łatwo. A do tego pojawia się tajemniczy chłopak. Tak, Jeremy skrywa nie jedną tajemnicę.
„Myślałam…nie wiem, że jeśli cię tu ściągnę, wszystko ci się poukłada w głowie i zaakceptujesz swoje przeznaczenie.” 
Nieufna wobec dwóch grup i zagubiona w poznawaniu nowego chłopaka, Mia musi sobie radzić z narzuconą jej sytuacją. Nie jest to łatwe. Tym bardziej, że nie wie komu może zaufać, komu może wierzyć i komu pozwolić się do siebie zbliżyć. Dziewczyna, którą kochały pioruny podzielona została na trzy części, które odliczają dni do burzy. Każda część przynosi nowe wiadomości, które potrafiły zaskakiwać. Czytało się ją bardzo przyjemnie i wciągnęła mnie od pierwszych stron. Sam pomysł intrygujący i bardzo dobrze opisany, a następnie rozszerzony na kolejne strony. Bardzo dobry motyw religijny i fascynująca wizja końca świata zapoczątkowana trzęsieniem ziemi. A rozwinięcie tego właśnie wątku z końcem świata i jego zakończenie bardzo nieoczekiwane, zupełnie inne niż się spodziewałam. 
Przyznam, że jestem mile zaskoczona tą książką. Oczywiście po przeczytaniu opisu czułam, że będzie ona bardzo dobra (cieszę się, że właśnie taka była, czyli się nie pomyliłam), gdyż spodobał mi się pomysł dziewczyny uzależnionej od uderzeń piorunów. I się nie zawiodłam. Język nie sprawiający trudności, a dialogi nudności - zero banałów. Ciekawie przedstawieni zostali bohaterowie - różni ludzie o różnych poglądach i osobowościach.
Plus za narrację, która sprawiła że niezwykle przyjemnie krążyło się po kolejnych stronach książki. Kolejny plus za rozwinięcie akcji, które przyniosło dużo emocji i zaskakujących zwrotów akcji. A zakończenie…dające nadzieję na kolejne, równie dobre części, choć mogłoby być bardziej dramatyczne.



Autor: Jennifer Bosworth / Tytuł oryginału: Struck / Seria: Struck (trylogia?) / Wydawnictwo: Amber - opis / Data wydania w Polsce: marzec 2013 / Data wydania oryginału: maj 2012 / Liczba stron: 320

Niestety nie udało mi się znaleźć jakichkolwiek informacji o kontynuacji tejże książki. W USA książka wyszła ponad rok temu, ale nadal nie wiadomo co dalej (podobno miała to być trylogia) Możliwe, że oznacza to brak kolejnych część. Oby nie, gdyż z wielką przyjemnością i chęcią chciałabym poznać dalsze losy Mii - dziewczyny, która upodobała sobie pioruny. 

XOXO 

* recenzja z bloga: przystanek-ksiazka.bloog.pl

2 komentarze:

  1. No i nadal nic nie wiadomo o kolejnych częściach. Szukam szukam i nic. Nie wiem może źle szukam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety chyba ostanie się na jednej części. :(

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.