Niezbędnik obserwatorów gwiazd - Matthew Quick: recenzja przedpremierowa

Poznajcie Finleya - osiemnastolatka mieszkającego w Belmont, w którym rządzą gangi i irlandzka mafia, a po ciemku lepiej nie wychodzić w domu. Tu na każdym kroku trzeba uważać i znać swoje miejsce w szeregu, dobrze jest również "posiadać plecy" i być pod czyjąś ochroną. To właśnie tutaj mieszka główny bohater książki Matthewa Quicka, która sprawiła, że pobiłam swój rekord w szybkości czytania - dokładnie, nie mogłam się od niej oderwać przez cztery godziny (jak to mi się udało - nie wiem). O czym jest ta książka? O życiu. Po prostu o życiu, które potrafi dać w kość i w którym trzeba zmierzyć się z wieloma przeszkodami. O walce z demonami przeszłości, o walce z samym sobą, o znalezieniu celu w życiu i o relacjach międzyludzkich.
"Zawsze mogę spojrzeć w kosmos i się zachwycić, bez względu na to, co się dzieje. A gdy spoglądam w górę, moje problemy robią się takie małe. Nie wiem czemu, ale zawsze czuję się wtedy lepiej."
Finley gra w szkolnej drużynie koszykarskiej, w której jest głównym rozgrywającym. Ma przy sobie ukochaną dziewczynę - Erin, która również jest koszykarką, ciężko pracującego ojca i dziadka po wielu przeżyciach. Posiada również sekret, który sprawił, iż jest taki, jaki jest, czyli cichy, spokojny, zamknięty w sobie, niewiele mówiący - typ samotnika z wyboru. Jego jedynym marzeniem jest ucieczka, jak najdalej od rodzinnego miasta, które go przeraża. A znacznie większy strach wywołuje w nim wizja siebie z przyszłości, wciąż pozostającego w Belmont.
"Erin jest jedną z niewielu osób, jakie znam, którym nie przeszkadza milczenie, a ponieważ nie lubię mówić, pod tym względem świetnie do siebie pasujemy. Nie jąkam się ani nic z tych rzeczy. Nie mówię wiele z wyboru."
Koszykówka i Erin są dla niego najważniejsi. Do czasu, aż jego trener prosi go o bardzo nietypową przysługę. Prosi go by spróbował zaprzyjaźnić się albo chociaż zaopiekować synem jego najbliższego przyjaciela, który przeszedł ostatnio wielką traumę. Finley zgadza się, gdyż w jego systemie wartości nie ma czegoś takiego, jak odmowa człowiekowi, któremu ufa i którego szanuje. Chłopak nie ma jednak pojęcia, w co się pakuje. Nie zdaje sobie sprawy z czym przyjdzie mu się zmierzyć. Jednak, jak przystało na dobrego człowieka, postanawia spróbować, mimo pierwszego wrażenia, jakie wywołuje na nim Russ. I to właśnie połączenie życiowych ścieżek obu chłopców, sprawia, iż życie każdego z nich zacznie zmierzać w innym kierunku. Każdy z nim wpłynie na przyszłe losy tego drugiego. A wielkie znaczenie będzie miał tu kosmos i gwiazdy zawieszone na firmamencie. 
"Czujesz czasem, jakbyś nie był wewnątrz tą samą osobą, którą jesteś na zewnątrz?"
Niezbędnik obserwatorów gwiazd to piękna, zapierająca dech w piersiach i niezwykle prawdziwa i wzruszająca książka, która niesie ze sobą pewne przesłanie. Jakie? Warto czasem zmierzyć się z życiem, by odnaleźć spokój i szczęście. Gdy życie daje w kość (a daje zawsze) nie wolno się poddawać i zostać pokonanym, bo czymże jest istnienie bez celu, bez nadziei, bez wartości. Czasem trzeba się zagubić, czasem trzeba oberwać, by zrozumieć co jest najważniejsze w życiu. Niestety często demony przeszłości na to nie pozwalają. Siedzą głęboko i trują duszę, nie dając szans ani motywacji na wydostanie się z tej otchłani. Wtedy trzeba mieć nadzieję i szczęście na znalezienie światełka. Czasem jest to odnalezienie celu, czasem zwykła rzecz, a czasem drugi człowiek, który potrafi odwzajemnić uczucia. Dużo w tej książce o relacjach pomiędzy ludźmi i o tym, jak jedna osoba silnie potrafi oddziaływać na drugą osobę - to właśnie ten wątek był tu najważniejszy i najbardziej intrygujący. Takie studium człowieka, jako istoty społecznej, która oddziałuje na inną osobą, ale również i sama odczuwa przy tym wpływ innego człowieka. Zakochałam się w tej historii, która jest pełna nadziei, optymizmu, naturalności, smutku i szczerości. Fascynująca, błyskotliwa i po prostu piękna opowieść. 

Jestem pod ogromnym wrażeniem po przeczytaniu tejże książki, która wciągnęła mnie już od samego początku i musiałam ją po prostu skończyć. I tak zrobiłam. Kilka godzin i już (aż mi szkoda, że tak szybko, bo chętnie czytałabym ją dalej). Muszę się przyznać, że nie spodziewałam się tak niesamowitej historii, nie sądziłam, że aż tak bardzo mi się spodoba. Wszystko w niej jest dla mnie idealne: fabuła, bohaterowie, dialogi, emocje, przekaz. Styl pisania autora jest niesamowity - potrafi w sposób bardzo przekonujący opowiedzieć historię, która siedzi mu w głowie. Nie miałam wcześniej okazji zapoznać się z jego dziełem (Poradnik pozytywnego myślenia), ale teraz wiem, że chcę i to bardzo. 
Całą historię poznajemy z punktu widzenia Finleya, który jest postacią niezwykle niesztampową i wzbudzającą wiele przeróżnych emocji - nie da się go nie lubić, podobnie, jak pozostałych. Podsumowując: książka, która wzrusza, porusza i nie da o sobie zapomnieć. 
„Nie zawsze można wybrać rolę, jaką będzie się odgrywać w życiu, lecz cokolwiek by ci się trafiło, dobrze tę role grać najlepiej, jak się potrafi(...)”


Autor: Matthew Quick / Tytuł oryginalny: Boy 21 / Seria: - (książka w jednym tomie) / Wydawnictwo: Otwarte - opis / Data wydania w Polsce: 23.10.2013 / Data wydania oryginału: 2013 /Liczba stron: 316

Za możliwość przeczytania i poznania historii Finleya, która wzruszyła mnie do łez, bardzo dziękuję wydawnictwu Otwarte. Sama przyjemność czytać tego typu książki. 

XOXO

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Nie dało się inaczej. :) Usilnie starałam się znaleźć choć jeden minus, ale nie byłam w stanie. W pełni zakochałam się w tej książce.

      Usuń
  2. Dokładnie, apetytu narobiłaś ogromnego, choć już jestem dawno po kolacji ;-) Autor znany, pewnie ze względu na ekranizacje jednej z jego książek ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście znany, choć ja nie miałam ani okazji czytać jego wcześniejszej książki ani obejrzeć jej ekranizacji. To było moje pierwsze podejście do tego autora i muszę przyznać, że jestem ogromnie teraz ciekawa PPM.

      Usuń
  3. Bardzo dobra pozycja:) Sama jestem już po jej lekturze:) Zakończenie rzeczywiście wzruszające, ale moje serce tak naprawdę zdobył dziadek Finleya- mistrz ciętej riposty:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie dziadek po prostu wymiatał. Ogólnie język i dialogi były na wysokim poziomie, na takim, który nie skłania do myśli "boże o czym oni gadają, po co to było". Jest zupełnie odwrotnie.

      Usuń
  4. Czytałam "Poradnik pozytywnego myślenia" i bardzo mi się podobał, więc i po tę pozycję wkrótce sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja muszę sięgnąć po PPM. Jestem ogromnie ciekawa, czy będę miała podobnie odczucia.

      Usuń
  5. Po przeczytaniu recenzji, stwierdzam, że muszę to przeczytać. Ciekawiła mnie ta lektura, ale nie wiedziałam czy warto :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny wywiad z autorem książki jest w magazynie AKtivist! http://aktivist.pl/blog/frajerzy-sa-bardziej-cool/

    OdpowiedzUsuń
  7. Chcecie wygrać "Niezbędnik obserwatorów gwiazd", zajrzyjcie do Aktivista:
    aktivist.pl/blog/frajerzy-sa-bardziej-cool/

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.