Dziesięć płytkich oddechów - K.A. Tucker


Kilka lat wcześniej życie nastoletniej wówczas Kacey rozpadło się na milion malutkich kawałków. W ciągu jednej chwili straciła niemalże wszystkich, których kochała. Pozostała jej tylko młodsza siostra Livie.

Od tamtej pory Kacey wiodła bardzo rozwiązły, szalony i nic nieznaczące żywot. Aby zapomnieć o przeszłości wiązała się z nieodpowiednimi mężczyznami, nadużywała alkoholu i innych środków odurzających, nie dbała o nic innego, jak tylko o chwilowe zapomnienie. Znacznie ważniejsze było dla niej upicie się i sprawianie problemów swojemu wujostwu, którzy wzięli pod opiekę obie dziewczyny, niż jej własna siostra. Nie dbała o nic. Nawet o siebie. Nic ją nie interesowało. Żyła, ale co to było za życie. Nic nie warte. Aż w końcu obiecuje Livie poprawę. Obiecuje, że się zmieni i gdy tylko jej siostra osiągnie pełnoletniość obejmie nad nią opiekę prawną i zaczną żyć razem z dala od wujostwa. Przez długi czas obie muszą znosić towarzystwo maniakalno-religijnej ciotki i wujka, który przegrał wszystkie ich oszczędności pozostawione przez rodziców. Wiedzą, że muszą wytrwać. I trwają. Do czasu. Wszystko zmieniło się jednej nocy, gdy jej siostra zjawia się u niej w pokoju roztrzęsiona. Wtedy Kacey postanawia uciec i zabrać ze sobą Livie. 
"Świat nadal się kręci, nie zważając na znaczące zmiany w moim maleńkim wszechświecie."
Siostry Cleary udają się do Miami, gdzie znajdują mieszkanie. Ich sąsiadem  zostaje gburowaty właściciel nieruchomości, młoda kobieta z dzieckiem, która pracuje w klubie dla panów oraz przystojny młody człowiek z mroczną przeszłością. Rozpoczęcie nowego życia wcale nie będzie takie łatwe, jak mogłoby się to wydawać. Szczególnie, gdy Trent i Kacey stają się sobie coraz bliżsi. Początkowo dziewczyna go odrzuca. Nie chce nic do nie poczuć. Nie chce by stał się cząstką jej życia. Woli być sama. Jednak, urok Trenta na to nie pozwala. Ulega. I gdy wydaje się, że wszystkie idzie w dobrym kierunku, okazuje się, że chłopak skrywa koszmarną tajemnicę. A Kacey dowiaduje się, że złamane kiedyś serce może ponownie rozpaść się na milion innych kawałków. 
"Trent jest jak powietrze po latach spędzonych pod wodą. Jest jak życie."
22702398"Dziesięć płytkich oddechów" to historia, w której główną rolę odgrywa przebaczenie i granice ludzkiej wytrzymałości. Jest o tym, jak ciężkie bywa poradzenie sobie ze światem, który rozsypuje się na części. O tym, jak ból potrafi niszczyć. O tym, jak nagle życie, które było szczęśliwe i całkowicie normalne, staje się koszmarem i walką o każdy oddech. O tym, jak trudna i kompletnie przerażająca jest rzeczywistość i prawda. O tym, jak skrzywdzony człowiek tonie w bólu i cierpieniu, i toczy bitwę o wydostanie się z tego mroku i zaczerpnięcie powietrza, dającego szanse na choćby cień szczęścia. 
"Oddychaj Kacey. Dziesięć płytkich oddechów. Przyjmij je. Poczuj je.Pokochaj je."
DPO jest książką niezwykłą. Taką, o której trudno zapomnieć. Wryła mi się w pamięć i chyba żadna inna jej nie przebije. Przeżywałam smutki i radości razem z bohaterami,. Razem się z nimi śmiałam i płakałam. Trzymałam za nich kciuki i kibicowałam przy każdej trudnej dla nich sytuacji. DPO jest książką bardzo poruszającą i wzruszającą. Jest w niej cała paleta emocji: od cierpienia i poczucia winy, przez gniew, żal, złość i strach, po przebaczenie, ulgę, nadzieję, przyjaźń, miłość i wiarę w lepszą przyszłość. K.A. Tucker poruszyła każde włókno w moim ciele. Dawno nie przeżywałam żadnej książki, tak bardzo, jak tej. Nie mogłam się od niej oderwać. Musiałam ją dokończyć. Kartki przewracałam z zawrotną prędkością. Nie pamiętam, kiedy tak szybko czytałam książkę. Kompletnie mnie pochłonęła. Zatraciłam się w jej świecie. I nie chciałam z niego wychodzić. Czemu? Bo był tak bardzo prawdziwy. Szczególnie dla osoby, która widziała i słuchała o rzeczach równie złych, równie trudnych. Bardzo możliwe, że dzięki temu mogłam wczuć się w jej atmosferę i całkowicie zrozumieć bohaterów i ich postępowanie. 
"Nie otwiera się, nie potrafi znieść dotyku dłoni, ponieważ przypomina jej o śmierci. Nie dopuszcza nikogo do siebie, ponieważ idzie za tym ból."
K.A. Tucker stworzyła opowieść, którą czyta się z niezwykłą przyjemnością, pomimo nie łatwej treści. Wykreowała bohaterów, których polubiłam od samego początku.  To, co zaserwowała było niesamowite. Dała nam historię intrygującą i burzliwą, niepozbawioną gorzkiego smaku, o stracie, przebaczaniu i o godzeniu się z rzeczywistością. K.A. Tucker z pełnym rozmysłem zagrała na uczuciach swoich czytelników. Na moich zdecydowanie tak, gdyż kompletnie nie spodziewałam się takiego rozegrania akcji. Nie rozpatrywałam, iż treść pójdzie w tym kierunku, w którym poszła. Sądziłam, że będzie to wyglądało zupełnie inaczej. Byłam zaskoczona. I całkowicie poruszona. Czytanie tej książki to były godziny pełne napięcia i emocjonalnej karuzeli. Mimo, iż była w większości poświęcona cierpieniu Kacey, która jest narratorką, to sprawiła, iż nie mogłam się od niej oderwać. "Przeciąganie liny" pomiędzy bohaterami, ich rozterki, trudne wybory, smutna przeszłość i niełatwa teraźniejszość kompletnie mnie pochłonęły. 

Tytuł oryginału: Ten Tiny Breaths (#1)/ Seria: Ten Tiny Breaths / Autorka: K.A.Tucker / 
Wydawnictwo: Filia - opis / Data wydania oryginału: 12.2012 / Data wydania w Polsce: 06.2014 /
 Liczba stron: 421

Wcześniej nie sądziłam, że stanie się wielbicielką New Adult, ale z każdą kolejną książką z tego gatunku jestem coraz bardziej za tym, by uczynić ten gatunek jednym z swoich najbardziej lubianych. Czemu? Może, dlatego, że są realistyczne, z bohaterami mniej więcej w moim wieku i poświęcone sprawom ludzi wchodzących w dorosłość (co jest nawet trudniejsze niż dojrzewanie). 



6 komentarzy:

  1. Intryguje mnie ta powieść, więc na pewno sięgnę po "Dziesięć płytkich oddechów", tym bardziej, że mi również zaczyna podobać się przygoda z New/Young Adult.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och ja też z każdą kolejną książką wkręcam się w New Adult. Z każdą kolejną coraz bardziej mi się on podoba. :D

      Usuń
  2. Coraz bardziej lubię do Ciebie zaglądać ;) uwielbiam czytać recenzje książek bliskich mojemu sercu, a jeszcze bardziej lubię poznawać zdanie kogoś, kto myśli podobnie. Przed Tobą Jedno małe kłamstwo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jedno małe kłamstwo" już za mną. Recenzja pewnie dopiero w następnym tygodniu, bo czeka mnie teraz zjazd, więc niestety będę z dala od internetu i możliwości pisania. :D
      Cieszę się, że podoba Ci się to, co piszę. :)

      Usuń
  3. Ciekawa recenzja, tytuł bardzo mnie zaintrygował, rozejrzę się za nim. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, jejku... Kiedy ja w końcu przeczytam tę książkę? Na razie w portfelu pustki, ale książkę, jak i całą serię mam w planach. Ps. Piękna recenzja!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.