Mara Dyer: tajemnica - Michelle Hodkin


'Mara Dyer'. Co kryje się za tą nazwą? Tajemnica. Przeszłość. Gorycz. Śmierć. 


Mara budzi się w szpitalu, kompletnie nie pamiętając, czemu się tam znalazła. Jedyne, co pamięta to powrót do domu po skończonych lekcjach w szkole. Później już nic. Totalna pustka. Nawet, gdy słyszy od rodziców, iż jej przyjaciele zginęli, a ona, jako jedyna przeżyła zawalenie się budynku, nie potrafi sobie nic przypomnieć. 8 tygodni później rodzina Dyer znajduje się już w Miami, daleko od Laurelton. Na prośbę Mary, przenoszą się ze stanu Rhode Island na Florydę. Mara chce uciec z dala od swojej przeszłości, z dala od miejsca, gdzie miała normalne życie, gdzie miała przyjaciół, którzy zginęli. Lecz nie zostaje jej to dane. Mara cierpiąc na zespół stresu pourazowego, nie jest już niczego pewna. Widzi rzeczy, których widzieć nie powinna. Dziewczyna sama już nie wie czy jest szalona czy nawiedzona. Poznając w szkole Noah'a, który sam nosi w sobie tajemnice, nie wie czy istnieje dla niej jakakolwiek szansa na szczęście. Nie wtedy, gdy ludzie wokół nie umierają. 
"Zasłużył na śmierć."
Czy Marą naprawdę jest szalona? Na początku wydaje się, że tak. Jednak nie wiemy do końca, czy duchy, które ją nawiedzają się prawdziwe, czy może są po prostu wytworem jej wyobraźni i umysłu osuniętego na krawędź szaleństwa. Tak naprawdę to nie wiemy, w co wierzyć. Nie pomaga nam również postać Noah'a, który kręci się wokół dziewczyny z romantycznymi zapędami. A wokół dzieją się dziwne i straszne rzeczy. A my od samego początku zastanawiamy się, co jest prawdą, a co nie. 
" – O Boże, prześladujesz mnie jak zaraza! – warknęłam.
- Kunsztownie wymyślona, koronkowo subtelna i totalnie epicka alegoria dysonansu poznawczego – orzekł. – Cóż, dzięki. To jeden z najbardziej wyszukanych komplementów, jakie usłyszałem.”
Nie chcę zdradzać Wam ważnych fragmentów książki, ale jest ona po prostu niesamowita. Wiedząc, że jest to połączenie thrillera z wątkami paranormalnymi, byłam przygotowana na to, iż wytłumaczenie nie będzie do końca racjonalne. Wobec tego spodziewałam się wszystkiego. Ale nie tego. Byłam porządnie zaskoczona rozwiązaniem. Oczywiście nie dostałam odpowiedzi na wszystkie swoje pytania, bo na to czas będzie w kolejnych częściach (już się nie mogę doczekać), ale to, co otrzymałam, było mocno ponad to, czego oczekiwałam. Michelle Hodkin idealnie połączyła przerażająco mroczny humor z intrygą i romansem. W wątek realistyczny wplotła nadnaturalne zjawiska, które mocno zaskakują. Świetnie się przy tej książce bawiłam, jednocześnie odczuwając strach, tym, co zaraz może się okazać.
"Halucynacje. Nic realnego, tylko wspomnienia albo koszmary."
O Marze Dyer usłyszałam już bardzo dawno temu. I kompletnie nie rozumiem, czemu dopiero teraz polscy czytelnicy mają możliwość przeczytania tejże historii, która kompletnie wciska w fotel, łóżko czy w cokolwiek, na czym się siedzi bądź leży. Mnie wbiła kompletnie. Są takie książki, które po prostu chce się mieć już natychmiast, bez czekania, od razu i bez wahania. Taką książką jest dzieło Michelle Hodkin. Wiedziałam, iż będzie to książka dla mnie, gdy tylko przeczytałam jej opis. Ale, gdy dowiedziałam się o towarzyszącej jej historii, zapragnęłam jej jeszcze bardziej. Po prostu musiałam ją mieć. I niezmiernie się cieszę, iż mogłam w końcu poznać tajemniczą Marę. Słyszeliście może o tej historii, która stała się przyczyną do powstania książki? 

Michelle Hodkin w wieku 24 lat, zdając egzamin adwokacki, otrzymuje propozycje praktyk przy sądowym procesie dotyczącym pośrednio terroryzmu. Gdy udaje się do Nowego Jorku na przesłuchanie, zostaje wciągnięta w rozmowę dotyczącą jej pracy z pewną kobietą. Okazuje się, że jej córka cierpi na zespół stresu pourazowego, po wypadku, w którym zginęli jej przyjaciele, a ona, jako jedyna przeżyła. Gdy matka dziewczyny informuje, iż chce razem z mężem wnieść pozew przeciwko właścicielowi nieruchomości, zza kobiety ukazuje się jej córka. Jej widok niemalże poraża Michelle. Czemu? Bo była piękna, ale zarazem wyglądała jak nawiedzona. Michelle wymieniła się z kobietą informacjami i zgodziła się skierować ją do prawnika, który pokierowałby ich sprawą. Kiedy kobieta się odwróciła, jej córka posłała Michelle spojrzenie, które całkowicie ją zmroziło. Wtedy Michelle zrozumiała, iż za historią dziewczyny kryje się znacznie więcej, niż ktokolwiek by przypuszczał czy wiedział. W 2009 roku Michelle znowu pojawiła się w Nowym Jorku (tym razem na graduacji jej brata) i coś sprawiło, że znowu pomyślała o tej tajemniczej dziewczynie. Była ciekawa, co się jej stało. Tego samego dnia zadzwoniła pod numer, który dała jej matka dziewczyny, lecz okazało się, iż telefon jest nieczynny. Postanowiła poszukać jej również po nazwisku, ale i to się jej nie udało. Tamtego wieczora zaczęła pisać historię Mary. Po wielu godzinach miała już ponad 5. tysięcy słów historii, w której centrum znalazła się tamta tajemnicza dziewczyna. Michelle postanowiła nigdy nie używać jej imienia i nazwiska, więc tak powstała Mara (imię to oznacza "gorycz" po hebrajsku). Kilka tygodni później Michelle zaczęła dostawać paczki, w których znalazły się zdjęcia zrujnowanych budynków i szkicownik pełen rysunków. Nie zaprzestała pisania. Powoli wyłaniała się z tego historia o życiu, które nie ma prawa istnieć we współczesnym świecie, który znamy. A przesyłki nadal do niej przychodziły. Aż pewnego dnia otrzymała list o tamtej dziewczyny. List, który opowiadał o nieprawdopodobnych i niemożliwych rzeczach, które nie powinny się zdarzyć. (źródło tłumaczenia: www.maradyer.com/books.html)

Książka napisana jest z punktu widzenia Mary, która za wszelką cenę chce zrozumieć przyczyny wypadku oraz rzeczy, które jej się przytrafiają. Kilka razy udaje jej się przypomnieć sobie chwile przez wypadkiem, lecz znacznie bardziej przerażają ją teraźniejsze momenty, gdy widzi różne rzeczy. Dużą rolę w książce odgrywa Noah, co do którego zamiarów nie możemy być do końca pewni. Nawet później trudno jest uwierzyć w jego wersje wydarzeń. Mamy również rodzinę Mary, która jest dla dziewczyny oparciem i gotowa jej pomóc w każdej chwili. Oczywiście w książce są również inne osoby, które w pośredni bądź bezpośredni sposób mają wpływ na rozwinięcie historii. A wracając do Mary i Noah'a - ta para może wydawać się kompletnie szalona, ale to co w sobie skrywają jest niesamowicie intrygujące.

"Mara Dyer: tajemnica" to książka, która od pierwszej (dosłownie od pierwszej strony) pochłania w całości umysł i wyobraźnię czytelnika. Pierwsza strona i jesteś już jej niewolnikiem. Wielbię wielce takie początki, które zbijają z nóg. "Mara Dyer" zaczyna się perfekcyjnie przerażająco. A później jest jeszcze straszniej. Michelle wie, jak przerazić swoich czytelników. W moim przypadku udało jej się to zrobić (co wcale nie jest takie proste). I jestem jej za to wdzięczna. W końcu byłam w pełni zaaferowana i pochłonięta historią, która mrozi krew w żyłach. Teraz z przyjemnością chwycę za drugą część i chętnie dowiem się jakie jeszcze sekrety skrywają bohaterowie i jak potoczą się ich losy. Bo końcowe strony zwalają z nóg. Dosłownie.

Tytył oryginału: The Unbecoming of Mara Dyer / Autorka: Michelle Hodkin - link /
 Wydawnictwo: GW Foksal (YA!) - opis / Data wydania oryginału: 09.2011 / Data wydania w Polsce: 09.2014 /
 Liczba stron: 412

Druga część "The Evolution of Mara Dyer" powinna ukazać się w Polsce na początku 2015 roku. Natomiast trzecia część "The Retribution od Mara Dyer" swoją amerykańską premierę będzie miała 4 listopada tego roku. Jest na co czekać.

(źródła zdjęć: link)

5 komentarzy:

  1. Dopiero tutaj przeczytałam o całej tej medialnej otoczce związanej z powstaniem książki i teraz jeszcze bardziej mnie fascynuje. szkoda, że przyjdzie nam tak długo czekać na kontynuację, ale czuję, że warto.
    Pozdrawiam!
    Ps. Ustaw jeśli możesz mobilną wersję bloga, byłoby miło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym chciała by druga część ukazała się jeszcze w tym roku, ale nie ma na to szans. Szkoda. No, ale przynajmniej jest na czekać. :D
      Włączyłam wersję mobilną. Dziękuję, że o tym napisałaś, bo nie zauważyłam, iż ta funkcja mi się wyłączyła. :)

      Usuń
  2. O mamo! No i kolejna mega pozytywna recenzja tej powieści. Jeszcze kilka i w końcu sama zwariuję, bo wszędzie będę widziałam "Marę Dyer" :P A na poważnie - muszę w końcu ściągnąć ją z półki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zauważyłam, że znacznie więcej jest pozytywnych opinii, niż tych negatywnych. I wcale się temu nie dziwię. :D

      Usuń
  3. Aktualnie czytam ,,Przemianę" i ciągle zastanawia mnie jakie prawdziwe imię nosi Mara.
    Bardzo mi się u Ciebie podoba. Zostanę na dłużej.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.