Całkowicie subiektywna, czyli... serialowa jesień Mosley

Drugi tydzień grudnia to przede wszystkim mid season finale w wielu serialach. Z racji ostatnich odcinków w 2014 roku, chciałam przedstawić Wam krótką listę seriali, które umilały mi jesień. :)    


10. Mom (Mamuśka) - ten serial zaczęłam oglądać już jakiś czas temu, ale zaprzestałam na 4 odcinku. Niedawno wróciłam do niego i oglądam na bieżąco. Wesoła, 20-minutowa komedyjka z ciekawą historią.



9. Two and a Half Men (Dwóch i pół) - oglądam od dawien dawna i nadal będę oglądać. Tym bardziej, że nowy sezon jest cuteeeeeee. Mały Louis skradł moje serce. ;)



8. The 100 - z każdym kolejnym odcinkiem robi się coraz lepiej. Aż się nie mogę doczekać co wyjdzie z tym sojuszem. Tylko coś mało Bellamy'ego. A w styczniu premiera książki. Jupiiiiii. ;)



7. The Vampire Diaries (Pamiętniki Wampirów) - pierwszy sezon od dawien dawna, który bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Choć te miłosne rozterki stały się z deka nużące.



6. The Originals - pierwszy sezon był jako taki, ale drugi jest megaaaa. I mój boziuniu...Elijah jest taki genialny, że aż brakuje słów, by opisać jego genialność. A ostatni odcinek był świetny. Chcę więcej i więcej.



5. The Reign - pierwszy sezon super, drugi troszkę gorszy, ale znacznie mroczniejszy. Ostatnie odcinki sprawiły, że mam mieszane uczucia, bo coś czuję, że osoby za niego odpowiedzialne pójdą w stronę, w którą nie chce by szli. Francis forever, ;)



4. The Flash - to jest po prosty przegenialny serial. Zawsze lubiłam te komiksowe sprawy, ale wrzucenie Flash'a na mały ekran było bardzo dobrą decyzją. Barry Allen wymiata. Aż szkoda, że muszę czekać miesiąc na kolejny odcinek, bo dzieje się dzieje. :)



3. The Arrow - okay Oliver Queen jest mój i tylko mój. Po prostu nie mogę przestać się na niego gapić. Przygodę z serialem zaczęłam dopiero tej jesieni i kompletnie nie żałuję tej decyzji. Ten serial jest po prosty świetny. Dwa sezonu nadrobiłam w kilkanaście dni, a trzeci oglądałam, co tydzień, czekając na czwartek z niecierpliwością. A ostatni odcinek po prostu złamał mi serce, a jednocześnie narobił apetytu i sprawił, że chcę więcej. A tu trzeba czekać, aż do końca stycznia. Jak tak można.



2. Once Upon a Time (Dawno, dawno temu) - motyw z Frozen i Królową Śniegu okazał się genialny. Choć myślałam, że będzie to wyglądało zupełnie inaczej. Ale cóż, nie było źle. Jeszcze jeden odcinek przed nami i trzeba będzie czekać kilka dobrych miesięcy na kolejne. Już mniej więcej wiem, jaki motyw pojawi się w kolejnych odcinkach. Ale szkoda, że nie było więcej Captain Swan. I cóż, Gold przyprawia mnie o prawdziwą złość. Kompletnie nie rozumiem tej postaci.



1. The Big Bang Theory (Teoria Wielkiego Podrywu) - mój najukochańszy serial 20-minutowy. Kocham Sheldona Coopera całym sercem i zawsze będę go kochać. Dla mnie TBBT mogłoby nigdy się nie kończyć. :D



Oglądacie któryś z nich? A może jakiś inny polecacie? Szczególnie teraz, gdy wszystko się prawie pokończyło. :)

4 komentarze:

  1. Gra o tron 4ever!!! :D ale wiesz, że musiałam to napisać :p a poza tym to coś czuje, że moja przerwa świąteczna będzie pełna nadrabiania serialowych zaległości jak i rozpoczynania nowych seriali (muszę zacząć Arrow, bo juz nie mogę, ciągle mi z Danielem o tym nawijacie :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arrow jest świetny. Jeden z najlepszych seriali. Albo po prostu to Stephen Amell (Oliver Queen) sprawia, że tak lubię ten serial. :D A Gra o Tron jest kiepskim serialem. :P

      Usuń
  2. Dużo dobrych seriali :D Jestem na bieżąco z The 100, TVD, Reign - ale Francis zupełnie nie w moim typie. Chyba muszę zacząć Arrow, a UOAT porzuciłam, może zacznę 4 sezon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arrow mega, a OUAT nadal dobre, mimo iż to już 4 sezon. :)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.