Misja 100 - Kass Morgan



Setka ludzi poświęcona by ocalić ludzkość. ...

Wiele setek lat po opuszczeniu zniszczonej Ziemi, ludzkość przeżyła na stacji kosmicznej, która stała się jej domem przez wiele pokoleń. Jednak ten dom ma wiele zasad, które nie mogą być łamane pod groźbą śmierci dla osoby dorosłej, a dla niepełnoletniej groźbą więzienia. Jednakże kurczące się zasoby i uciekający czas zmusza Kanclerza do wysłania setki nastoletnich przestępców na Ziemię, by dowiedzieć się czy planeta może być ponownie zamieszkana. Dla nich to szansa na uniknięcie stracenia, a dla ocalałej ludzkości szansa na przeżycie. 
Nie było czegoś takiego jak czyste konto. Na tym polegała tajemnica - człowiek musi nosić brzemię swoich postępków na zawsze, bez względu na koszty.
Wśród setki kryminalistów znajduje się Clarke, która przechodziła staż medyczny do czasu, aż jej rodzice zostali straceni, a ona oskarżona o współudział w przestępstwie, Wells popełniający wykroczenie, by móc wyruszyć na Ziemię i być blisko Clarke oraz Bellamy, który pragnie jedynie chronić swoją młodszą siostrę i Glass, której jako jedynej udało się w ostatniej chwili uciec z kapsuły i ocalić przed wysłaniem na Ziemię. Konflikty, sekrety, przestępstwa, miłości i walka o przetrwanie. Tak teraz będzie wyglądać życie na Ziemi i stacji kosmicznej.
"Ludzie opuścili Ziemię w jej najczarniejszej godzinie, dlaczego więc Ziemię miałoby obchodzić, ilu ich zginie podczas prób powrotu?"
Cała historia, którą poznajemy z pomocą czwórki głównym bohaterów, nie pędzi w zawrotnym tempie. Bardzo często przerywana jest retrospekcjami z ich pobytu na statku, które dostarczają nam informacji o nich samych i o ich poczynaniach, a także tajemnicach. Mam wrażenie, że te "powroty do przeszłości" są o wiele ciekawsze, niż ich pobyt na Ziemi. Żałuję, że autorka zamiast skupić się na samej akcji i walce o przetrwanie, postanowiła zrobić z dystopii typowe romansidło. Wydaje mi się, że wątek miłosny (większość bohaterów bierze w nim udział) był dla Kass Morgan znacznie ważniejszy, niż wszystko inne. Nawet niż sami bohaterowie, którzy są niezwykle płascy i w sumie bardzo do siebie podobni. 
"Nie miało znaczenia, gdzie się znajdują - dowolne miejsce na tej planecie było nieskończenie lepsze od świata, który zostawili za sobą."
"Misja 100" to książka, po której spodziewałam się znacznie więcej. Być może zbyt mocno swoje oczekiwania oparłam o niezwykle emocjonujący serial, ale wydaje mi się, że po takim pomyśle można spodziewać się znacznie więcej. Brakowało mi w niej niespodziewanych zwrotów akcji i właściwie samej akcji. Jasne chwilami była, ale jak dla mnie zdecydowanie za mało. Uwielbiam sam pomysł autorki (o zniszczonej Ziemi, ocalałej ludzkości w kosmosie i powrocie ludzi na planetę), ale w książce tak mało się dzieje, że jestem rozczarowana. Pierwsza część podzielona jest na flashbacki i teraźniejszość. I to właśnie te pierwsze znacznie bardziej mi się podobały, bo skrywały w sobie sekrety i interesujące fakty z przeszłości (gdyby nie one to nie miałabym nic dobrego do powiedzenia na temat tejże książki). Na ziemi działo się niewiele (oprócz miłosnych rozterek i tematu wybaczania). Tak mało, że aż nie dowierzałam w to, co czytam. Żadnych zwrotów akcji oprócz samej końcówki. Ale czy może ona uratować tę serię? 
"Obóz był morzem ognia."
Obawiam się, że kolejne części będą czytały tylko te osoby, które oglądają serial. Takie, jak ja. Ci, co dopiero, dzięki książce, poznają tę historię mogą nie chcieć czytać kolejnych części. Nie jestem pewna czy ich zaciekawi. Nie wiem właściwie, co najbardziej mi przeszkadzało w tej książce. Czy to sami bohaterowie i ich rozterki? A może brak elektryzującej akcji? Czuję porządny niedosyt. 

Być może mój problem stanowiło to, iż oglądałam serial, który z każdym kolejnym odcinkiem jest coraz lepszy, bo niesie ze sobą wiele emocji, akcji, napięcia i nieoczekiwanych oraz zaskakujących zdarzeń. W książce tego nie było. Mam wrażenie, że pierwsza część to taki długi prolog wyjaśniający nam, kim są i co zrobili w przeszłości bohaterowie, a ich początki na ziemi to takie wprowadzenie. Dłuuuuugi, nudny i kompletnie marnujący potencjał tejże historii. Być może autorka rozpędzi się w kolejnej części i postawi w niej na akcję, a nie na romans. Tym bardziej, że końcówka daje nadzieję, iż COŚ będzie się w niej działo innego, intrygującego i mocniejszego. Oby, bo jeszcze dam tej serii szansę (ze względu na serial, bo jestem ciekawa czy bardzo historia będzie się w nich różnić). 

Trwają już prace nad wydaniem w Polsce drugiej części, czyli "Dzień 21", a 24 lutego premiera 3 części "Homecoming". 

Zapewne są jeszcze wśród Was Ci, którzy nie oglądali jeszcze serialu. Dla nich specjalnie promo, by dali jemu szansę. Bo warto. To jeden z tych seriali, których odcinki ogląda się na bieżąco. :)




4 komentarze:

  1. Ja dzisiaj właśnie kończę pierwszy sezon serialu i zgadzam się ze stwierdzeniem, że ludzie którzy go oglądali mogą czuć się zawiedzeni czytając książkę, jest zupełnie inna od serialu, łączą je tylko postacie i pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może kolejne części będą lepsze, ale przeglądałam goodreads i kiepsko to wygląda.

      Usuń
  2. Książka ciągle przede mną, serial zresztą też :P Jednak mam mieszane uczucia wobec obu wersji tej historii. Ciągle błąka mi się po głowie przekonanie, że to nie moje klimaty :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem szczerze, że niedawno zaczęłam oglądać serial i po tym, co zostało w nim zawarte - barwni bohaterowie, pędząca akcja, coraz to nowe wątki - miałam nadzieję na równie dobrą książkę. Tak, złamałam zasadę "najpierw książka potem film/serial", niestety... Jednak czytam już czwartą recenzję na temat Misji 100 i jest to czwarta z rzędu niezbyt pochlebna. Jednak mimo wszystko, chyba zdecyduję się sięgnąć po powieść Kass Morgan. Chociażby po to, aby porównać utwór do serialu.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.