Całkowicie subiektywna Mosley, czyli krótka rzecz o Warszawskich Targach Książki (14-17.05.2015)



Stosik "potargowy" i coś jeszcze. :)

Zwykle omijam tego rodzaju imprezy, w których mogą uczestniczyć tysiące osób. Robię to z kilku powodów, a głównym z nich jest właśnie ta wielka liczba ludzi. Nie przepadam za tłumami, za kolejkami, za przepychającymi się i wzdychającymi ludźmi. Nie lubię tej presji i stresu, wytwarzanych przez ludzi. Wobec tego, również i w tym roku nie byłam przekonana czy chcę się wybrać na targi. W poprzednich latach nigdy zjazd nie trafiał mi się w targowy weekend, ale w tym roku akurat się udało. Z racji tego, że zajęcia skończyły się przed 17 postanowiłam na chwilkę wpaść na Stadion Narodowy. By w końcu zobaczyć czym się tak ludzie co chwilę podniecają. :)

Szczerze? Było fajnie, ale jakoś nie czułam specjalnej atmosfery i podniecenia. Czułam się, jakbym weszła do wielkiej księgarni. Może wpłynął na to fakt, iż byłam sama, a także to, że trochę się jednak spieszyłam, by zdążyć na pociąg (nie zdążyłam). Książek było mnóstwo, stoisk także, ale pierdół - typu zakładki - już wcale nie tak dużo. Może byłam za późno. Nie wiem. O promocjach nie wspomnę, bo niektóre wydawnictwa po prostu były śmieszne. 

Ale najbardziej podobało mi się to, że mogłam ujrzeć ludzi, którzy pracują dla wydawnictw. Chwilkę porozmawiałam z panią z Akapit Press, a także z panią z Jaguara. Świetne babki. Dlatego szkoda, że byłam zmęczona zajęciami, głodna i zmarznięta (zapomniałam, jak na Narodowym potrafi wiać), bo z chęcią pogadałabym dłużej. Zapamiętam by za rok przez targami się wyspać, bo myślę, że za rok się pojawię już zdecydowanie na dłużej. Chcę poczuć tę atmosferę, bo wczoraj miałam zaledwie jej namiastkę. Za mało. Ale książki są, więc jestem mega happy. :) 

1. "Następczyni" - egz. rec. od Jaguara
2. "Nethergrim" - j.w.
3. "Sankturarium" - zakup własny, bo nie chciałam tylko wziąć egzemplarzy recenzenckich i sobie pójść. :P
4. "Misja Ivy" - zakup własny
5. "Mercy" - zakup własny (ależ mieli bałagan na półkach)
6. "Malfetto" - zakup własny (bardzooooo tanio)



Pod tym względem wyszło naprawdę dobrze, choć spodziewałam się większych promocji. Ale przeżyję. :)
Pobrałam kilka katalogów wydawniczych i dzięki nim znalazłam kilka bardzo ciekawych informacji, czyli zapowiedzi. 
Wiem już na przykład, że pojawi się kilka naprawdę ciekawych pozycji. 






Ja czekam na "Chodzącą katastrofę" i na Cobena. Aż szkoda, że nie znalazłam więcej katalogów wydawniczych. :)







A to moje małe zdobycze. Jakoś więcej w piątkowe popołudnie nie widziałam albo nie szukałam uważnie, ale i tak głównie chodziło mi o zdobycie książek, więc misja zakończona sukcesem. :)


6 komentarzy:

  1. To prawda, że ceny nie były oszałamiające, ale ja również coś tam kupiłam:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że się obkupię, ale szkoda było mi kupować mnóstwa książek, skoro w Internecie są o wiele większe promocje. :)

      Usuń
  2. Jak dla mnie to Nasza Księgarnia miała chyba jedną z lepszych promocji :) Większych nie widziałam niż 30 proc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zielona Sowa miała prawie 50% na wybrane książki i właśnie dzięki temu mam Malfetto. :)

      Usuń
  3. Świetne zdobycze! Zanim ją pojawię się na jakichś targach, dużo wody upłynie w rzekach... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet, że na kilka chwil wpadłaś to pozazdrościć :) Ja się jednak nie zdecydowałam - 5h jazdy w jedną tylko stronę, a na dojście na Narodowy, przejście całego obiektu, powrót na dworzec (tak by pociąg nie nawiał) miałabym zaledwie 3h. Czy za rok będzie szansa, nie wiem :D Może to być i na mojej podyplomówce (którą mam nadzieję rozpocząć we wrześniu) także weekend zjazdowy, a w tygodniu praca. Zobaczymy ;) Piękne są jednak twoje pamiątki z Targów i miło na nie popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.