Próba Żelaza - Holly Black, Cassandra Clare


Najważniejsza próba w Magisterium nadejdzie...

Poznaj dwunastoletniego Calluma Hunta mieszkającego ze swoim ojcem, który za wszelką cenę stara się trzymać syna z dala od magii, która wyrządziła w przeszłości wiele krzywd tej rodzinie. Callum po części wtajemniczony w swoją przeszłość, nie do końca jednak rozumie zachowanie ojca. Aczkolwiek stara się wykonywać jego polecenia. Dlatego, gdy przychodzi dzień egzaminów do szkoły magii Magisterium, ostrzeżony przez ojca, stara się ze wszystkich sił oblać sprawdzian, by nigdy już nie mieć żadnych związków ze światem czarów. Pomimo, iż lekceważy wszystkie kolejne testy i tak dostaje się do Magisterium, przy okazji zostając jednym z uczniów Mistrza Rufusa. Od tej pory jest zdany sam na siebie. 
Ogień chce płonąć, woda chce płynąć, powietrze chce się unosić, ziemia chce wiązać, chaos chce pożerać.

"Próba żelaza" stanowi książkę dość ubogą w opisy miejsc, zdarzeń i bohaterów. Magisterium, jako szkoła opisana została w bardzo oszczędny sposób. Oprócz tego, iż posiada liczne korytarze i sale, wiemy niestety nie wiele. Nie do końca wiemy, jak wyglądają lekcje, plan zajęć, plan oceniania i tym podobne rzeczy. Podobnie jest z nauczycielami, którzy wydali mi się jedną, szarą masą. Nikt się nie wyróżnia. Nikt nie wydziela emocji. Nikt nie odgrywa znaczącej roli. Czasem pojawiają się różni uczniowie, którzy coś znaczą, ale to wciąż mało. Bohaterowie tej powieści to chwilami bezkształtna plama nijakości. Nawet główny bohater nie wyróżnia się niczym specjalnym. Jedynie interesował mnie Wróg Śmierci. Tylko on wydawał mi się fascynujący. Reszta już nie. Niestety tę książkę wyróżnia chaos i brak informacji. O przeszłości też nic prawie nie wiemy, a przecież była taka ważna dla fabuły. Przez większą część książki czułam się, jakbym czytała bardzo dłuuuuuuuuuuuuugi prolog. Czyżby pierwsza część była tak naprawdę wprowadzeniem (zdecydowanie przeciągniętym)?  
Jest pogrzebane tam, gdzie nikt go nie znajdzie. Nie ma tam światła. Nie ma okien. Szkoła stanowi labirynt. Można się zgubić w jaskiniach, umrzeć i nikt nawet się o tym nie dowie.
"Próba żelaza" to książka, która wciąga na samym początku, lecz im dalej w las, tym staje się coraz bardziej przewidywalna. Niestety przez większą część książki nie ma zaskoczeń, ciekawych zwrotów akcji, napięcia czy czegokolwiek, co mogłoby wywołać większą falę emocji. Ta powieść z każdą kolejną stroną staje się coraz to bardziej przeciętna i niedopracowana. Rozumiem, że zaplanowane zostały jeszcze cztery powieści serii, ale przecież czymś trzeba zainteresować czytelnika już na samym początku. Tu niestety jest z tym kiepsko. Gdyby nie to, że prawie na samym końcu (dopiero) stało się coś nieprzewidywalnego i kompletnie zaskakującego, byłoby bardzo, ale to bardzo słabo. No i gdzie ta magia? Gdzie te czary i zaklęcia? 
Uczniowie nie otrzymują informacji na temat czekających ich sprawdzianów. (...) To dałoby im nieuczciwą przewagę. Musicie wygrać własnymi siłami.
-Wygrać? - zdziwił się Call. (...) - Na pewno nie wygramy. (...)
-To się nazywa bojowy duch.

"Próba żelaza" okazała się dość przeciętną powieścią. Gdyby nie zaskakujące zakończenie, nie mogłabym jej ocenić zbyt dobrze. To właśnie końcówka, z niespodziewanym zwrotem akcji i potencjałem, sprawiła, że mimo wielu minusów, jakie w niej zauważyłam, jestem w stanie nie przekreślić jej całkowicie. Mogę to poczynić, bo spodobał mi się pomysł zmieniający całą fabułę. Ale mam wrażenie, że tylko to. Choć pomysł wykorzystania żywiołów, jako źródła magii wraz z chaosem, również przypadł mi do gustu. Niestety reszta wyszła bardzo słabo. Jestem dość mocno rozczarowana, bo spodziewałam się znacznie lepszej, ciekawszej i żywszej historii. Niestety to jedna z tych książek, które przed totalnym upadkiem, ratuje tylko i wyłącznie zakończenie, dzięki któremu (i mimo wszystko) chciałabym poznać kontynuację. Ale tylko dlatego, że jestem ciekawa, jak dalej potoczy się ten wątek, który został pokazany na samym końcu. 
Czysty chaos w mózgu wywołuje szaleństwo. Pustka jest jak wszystko i nic jednocześnie. Nikt nie potrafi długo utrzymać jej w głowie i nie zwariować.

Przez niemalże całą książkę nie mogłam oprzeć się wrażeniu, iż czytam "Harry'ego Pottera". Co chwilę, treść powieści podejrzanie przypominała mi tę w książkach Rowling. Zwykle unikam tego typu porównań, bo nie przepadam za takim stawianiem obok siebie różnych powieści, ale tu muszę to uczynić. Niestety. Może "Magisterium" nie jest kopią HP (a jeśli tak to dość marną), ale w wielu fragmentach ją przypomina. Dla przykładu: bohater sierota (tu akurat półsierota), wyróżniająca chłopca fizyczna niedoskonałość, niezauważalna przez nikogo (oprócz jednego z nauczycieli), wyjątkowość chłopca, dwójka przyjaciół: chłopak i dziewczyna, niemiły uczeń, dawno niewidziany czarny charakter, wielka bitwa w przeszłości. Jeszcze kilka takich przykładów mogłabym znaleźć, ale wydaje mi się, że tyle i tak wystarczy. Szkoda, że tak to wyszło, bo pomysł z grupy tych, które lubię i które mnie interesują. Niestety kiepsko wykonany. 

 Autor: Cassandra Clare i Holly Black / Tytuł oryginalny: The Iron Trial / Seria: Magisterium / 
Wydawca: Albatros - opis /
Data wydania oryginału: wrzesień 2014 / Data wydania w Polsce: maj 2015 / Liczba stron: 352

Nie wiem czy ktokolwiek zdaje sobie sprawę, ale opis książki na lubimyczytac.pl w kilku zdaniach streszcza 3/4 treści książki. Albo i więcej. Napisać jeszcze o tym zaskoczeniu z zakończenia i proszę mamy całą powieść. Straszne. 


10 komentarzy:

  1. Ja póki co sobie odpuszczam. Mam, wydaje mi się, znacznie lepsze książki do czytania i nie chcę zwiększać swojej listy "Do przeczytania" o kolejną przeciętną książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie czytałam same pozytywne recenzje, które chwaliły książkę, ale również pisały o jednej, dwóch wadach. Więc mam pewne wątpliwości dotyczące tego, czy chcę przeczytać tę książkę.
    Pewnie, gdy nadarzy się ku temu okazji sięgnę, jeśli nie to nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem powinieneś po tę książkę sięgnąć. Opinia tutaj zawarta ( nie chce nikogo urazić), jest przesadzona. Może nie jest to książka cud, a tak cudowną książkę jak HP chyba się prawie nie da napisać. J.K Rowling to w ogóle co innego, więc nie porównójmy autorów. A co do opisów... To prawda czasami brakowało w książce, aby lepiej opisano daną sytuację, ale nie przesadzajmy byłoby wtedy nudno. Autorka chyba to wiedziała i nie chciała zasypywać czytelnika mnóstwem dialogów, ale pod tym względem prawda. Fabuła wszystko tak uratowała, że jestem w stanie zapomnieć o kążdym najgorszym błędzie. Końcówka wspaniała. Napisałaś to tak jakby ta książka było całkowicie beznadziejna, a tak nie jest, może wystarczyłoby się dodać pare opisów, ale czy ty serio czytasz wszystkie opisy? A z tym podobieństwem głównego bohatera do Harry'ego. To już bardziej mi go Aaron przypomina, to on był wybranym sierotą, ale to tylko te dwie cechy wspólne. Poza tym są całkowicie inni. Jak dla mnie warto przeczytać, ale każdy ma swoje zdanie.
      Ps. Czy nie uważasz chociaż, że ta okładka, której sama robiłaś zdjęcie jest boska? No może ta trójka w dole psuje lekko efekt. Ale jest prześliczna!!

      Usuń
    2. Silva masz swoje zdanie i bardzo mnie to cieszy. Ja je szanuję. :) Mnie niestety książka nie przypadła do gustu, tak jak sądziłam, że może. Żałuję bardzo, bo liczyłam na naprawdę niesamowitą powieść. Nigdzie nie określiłam książki, jako beznadziejnej, bo taka nie była. Znalazłam w niej plusy, który mi się spodobały, ale niestety znacznie więcej minusów. Ale to tylko moje zdanie. Komuś innego ona może się podobać i ja to naprawdę rozumiem. Nikogo nie oceniam ze względu na jego gust. I uważam, że każdy powinien przeczytać książkę (jakąkolwiek) i zobaczyć czy mu się spodoba czy nie, a nie opierać swojej decyzji na jednej dobrej lub złej recenzji. Pisząc tę recenzję, nie było moim zamiarem jej odradzanie czy polecanie, bo ja nigdy tego nie robię. Uważam takie działanie za nie fair w stosunku zarówno do autora, wydawnictwa, jak i czytelników. Po prostu wyraziłam swoje zdanie. Niech każdy próbuje na sobie. Ja już spróbowałam i wiem. :)
      A co do okładki to ją uwielbiam. Widziałam już okładkę drugiej i jest równie boska. :)

      Usuń
  3. Ja chyba po tę książkę nie sięgnę. Nie mogę się do niej za żadne skarby przekonać, mimo że lubię Clare.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mogłaby być inna okładka.. od razu by było fajniej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba trochę za bardzo czuć Pottera. Mimo,to chyba dam jej szansę.

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pottera dużo. Albo to po prostu ja, czyli mega wielka i na zawsze fanka HP. :)

      Usuń
  6. Zapewne przeczytam, no bo to taka pozycja, że w sumie trochę wypada... chociaż trochę się obawiam.

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie wypada i dlatego ją przeczytałam. A że mi nie przypadła do gustu to już całkiem inna sprawa. Ale to może się akurat spodoba. :)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.