Oddychając z trudem (Oddechy #2) - Rebecca Donovan

O tym, jak trudno jest oddychać będąc duszonym przez koszmary. 

Kilka miesięcy, bo wygranej walce o życie, Emma prowadzi (prawie) zwyczajne życie nastolatki. Mieszka u swojej najlepszej przyjaciółki, spotyka się z Evanem, chodzi do szkoły i gra w piłkę nożną. Po zniknięciu z jej życia jej koszmarnej ciotki, Emma może w końcu oddychać pełną piersią, jeśli tylko nie wracają do niej koszmary z tamtej nocy. Stara się również naprawić relację z matką, przez co decyduje się na wspólne zamieszkanie. Jednak sprawy nie wydają się tak łatwe i przejrzyste. Pojawia się ktoś, kto znacznie bardziej komplikuje życie Emmy, a jednocześnie sprawia, że zaczyna rozumieć swoje emocje i uczucia. 

To wściekłość i ból nas połączyły. One stanowią naszą więź. To nie jest miłość. 

"Oddychając z trudem" to powieść o tym, jak wielką trudnością jest pogodzenie się z przeszłością, w której istniał tylko smutek, strach i cierpienie. To powieść o tym, jak koszmary i powracające w nocy głosy z przeszłości potrafią utrudnić, a nawet zatruć życie. Historia Emmy to historia człowieka, który walczy o samego siebie i o swoją przyszłość, ale to również historia, która pokazuje, że porzucenie wszystkiego za sobą i pójście naprzód to jedna z największych bitew, jakie musi podjąć człowiek by móc być szczęśliwym. I na koniec: to opowieść o walce, bólu, przeszłości i wybaczaniu. 

Tak trudno oddychać, gdy upiorna przeszłość wciąż daje o sobie znać, a teraźniejszość nie daje taryfy ulgowej... 

"Oddychając z trudem" okazała się mroczna, smutna i niepokojąca. Wzbudza zainteresowanie od samego początku, a także do samego końca gra na emocjach. Ta powieść porusza, bo jest niezwykle emocjonalna. Zrobiła na mnie duże wrażenie. Autorka postawiła na nowych bohaterów, którzy spowodowali, że ta historia stała się o wiele ciekawsza. Dzięki tym nowym postaciom mamy o wiele lepszą historię, która ma więcej emocji, więcej akcji, więcej niespodziewanych zwrotów i więcej napięcia. Jest zdecydowanie więcej wszystkiego. Oprócz przeciągania, bo tego jest zdecydowanie mniej. Pierwsza część była chwilami mroczna, ale mam wrażenie, że ta jest o wiele mroczniejsza, bo i postaci są o wiele bardziej tajemnicze. 
Zacznę jeszcze raz. Z dwojgiem ludzi, których kocham najbardziej na świecie. Choć wiem, że życia nie da się przewidzieć, a w ciągu pół roku wiele może się wydarzyć. 
Pierwsza część spodobała mi się na samym początku i wciągnęłam się w tę historię, jednak z czasem zaczynała mnie lekko irytować. Dwójka natomiast od samego początku do końca to świetna historia, nieprzeciągana na siłę. Przeczytałam ją bardzo szybko, bo nie chciałam się od niej oderwać. A to wszystko mam wrażenie dzięki bohaterom, bo sprawili, że do samego końca nie byłam pewna ich zamiarów. Spodobało mi się również zakończenie drugiej części, gdyż wprowadza nowe wątki, które mogą być dużym plusem w trzeciej części. I już jestem ciekawa, w którą stronę autorka poprowadzi tę historię. Coś czuję (i obym miała rację), że trzecia część będzie najlepsza z całej trylogii, bo zakończenie dwójki daje ku temu nadzieję. 
Czasami ludzie ranią innych mocniej, niż ci są w stanie znieść. (...) I bywa też, że nie potrafią prosić o pomoc. Są tak omotani własnym bólem, że zadają ciosy wszystkim wokół. 
Ta książka jest niesamowita. Emocje po prostu się z niej wylewają. Każda strona jest nimi przepełniona. To, co drażniło mnie w pierwszej części, tu po prostu mi się podoba. A to pewnie dlatego, że nie czułam, iż autorka przeciąga ją niemiłosiernie długo. Tu po prostu mnóstwo się działo. I to dosłownie w każdym rozdziale. Nic mi się nie dłużyło, nic mnie nie irytowało, nic nie popadało w banalność. Po prostu świetna powieść. Mam wrażenie, że druga część to jedna wielka masa pełna emocji, napięcia, zwrotów akcji, pozytywnej "niestabilności" (czytelnik jest rzucany na wszystkie strony, dzięki czemu nie da się od niej oderwać). Bardzo obawiałam się sięgnąć po drugą część, gdyż pierwsza przyniosła mi mieszane uczucia. Ale teraz już wiem, że było to kompletnie niepotrzebne. Gdybym wiedziała, że jest tak niesamowita, to sięgnęłabym po nią już znacznie wcześniej. Zdecydowanie jestem na tak.


Autor: Rebecca Donovan / Tytuł oryginalny: Barely breathing / Trylogia: Oddechy (#2) / 
Wydawca: Feeria - opis / Data wydania oryginału: 2012 / Data wydania w Polsce: 2015 / Liczba stron: 544


Czekam na trzecią część i oby była jeszcze lepsza, niż druga. 



4 komentarze:

  1. Taka dobra ocena, a ja zwlekam z przeczytaniem "Oddychając z trudem". Kurczę, chyba w najbliższym czasie zabiorę się za tę powieść!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja muszę poczekać na III część tej serii, bo II mnie strasznie wciągnęła!
    Zapraszam do siebie na konkurs! :*
    http://natalax3recenzje.blogspot.com/2015/06/konkurs-swietujemy-co-miesieczna.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  3. No, tą recenzją to mnie chyba przekonałaś. Jakoś miałam sceptycznie nastawienie do tej powieści i nie miałam największego zamiaru się do niej zabierać. Ale teraz sądzę, że będzie ona strzałem w dziesiątkę, jak obrobię się z moimi zapasami, które przekraczają 15 książek w tym momencie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No, tą recenzją to mnie chyba przekonałaś. Jakoś miałam sceptycznie nastawienie do tej powieści i nie miałam największego zamiaru się do niej zabierać. Ale teraz sądzę, że będzie ona strzałem w dziesiątkę, jak obrobię się z moimi zapasami, które przekraczają 15 książek w tym momencie. :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.