14 zakochanych par na Walentynki

Czyli 14 najlepszych książkowych par.    

Dziś Walentynki, a więc czas miłości. Gdy wszystkich wokół ogarnął sercowy szał postanowiłam stworzyć krótką listę najfajniejszych, najbardziej interesujących, najpogodniejszych, najbardziej wpadających w pamięć par z książek.

Gdy sięgamy po literaturę young adult czy też new adult (prawie) zawsze możemy być pewni, że pośród tych dziesiątek kartek papieru znajdziemy wątek romantyczny. Bo w sumie czymże byłaby książka z tych gatunków, gdyby nie było w niej ani krzty miłości. Być może byłaby nudna, być może smutna albo nijaka. Ja akurat jestem tym typem czytelnika, który lubi ten wątek. Na początku serii może on być prawie niewidzialny lub delikatnie zaznaczony, a dopiero w kolejnych częściach fabuła powinna znacznie bardziej się na nim opierać, natomiast w powieść jednotomowej muszą być iskry. Nie mam jednak na myśli, że cała fabuła książki ma skupiać się na miłości i związku bohaterów, bo nieszczególnie za tym przepadam. To słodzenie sobie, cukierkowe dialogi i ciągłe wyznawanie miłości albo wzdychanie. Bleee...ileż można? Takich książek życzę sobie i Wam, jak najmniej. Znacznie bardziej wolę historie, gdzie wątek miłosny prowadzony jest na równi z akcją albo ma lekko drugorzędne znaczenie (wydaje mi się, że tak jest najlepiej dla całej opowieści). Jednak miłość musi być, bo nie da się bez niej żyć. Związki bohaterów zawsze dodają smaczku całej fabule. Akcja i miłość tworzą dobrą historię. Jestem w stanie zaakceptować wszelkie mocno rozbudowane wątki miłosne w powieściach, jeśli nie będą spływały słodyczą prowadzącą do mdłości. Za to musi być zabawnie, romantycznie, z lekką nutą dramatu i bez banału. Zatem romans musi być. Dlaczego? Bo czasem mam wrażenie, że miłość sprawia, iż fabuła staje się znacznie ciekawsza. Tylko musi być dobrze skonstruowana. No dajcie spokój czymże była literatura YA i NA, jeśli nie byłoby w niej miłości. Gdyby w powieściach zabrakło tych par, które znajdują się w poniższej liście, to te książki wcale nie byłyby takie idealne. Zdecydowanie czegoś by brakowało. A tak przynajmniej kilka razy mocno się zakochałam. ;)

Całkowicie subiektywna lista czternastu książkowych par (kolejność przypadkowa):

1. Mia i Michael z "Pamiętnika Księżniczki" autorstwa Meg Cabot - nie wiem czy to przypadkiem nie najzabawniejsza i najbardziej pogodna, a zarazem nienormalna (w pozytywnym sensie) para; uwielbiam ich relację, to kim są dla siebie nawzajem, to kim chcą się stać dla tej drugiej połówki; ich historia miłosna jest przegenialna, swoją przygodę z tą dwójką zaczęłam bodajże jeszcze w gimnazjum, zatem to ponad 10 lat, a nadal dobrze ich wspominam i najczęściej wracam do tej serii, bo niesie ona ze sobą wiele pozytywnych emocji i mnóstwo niesamowitego poczucia humoru; historia Mii i Michaela to potężna dawka pozytywnej energii;

2. Susannah i Jesse z "Pośredniczki" autorstwa Meg Cabot - prawie tak samo jak wyżej; zabawni, optymistyczni i zapadający w pamięć; mam wrażenie, że tej dwójki po prostu nie da się nie lubić; a chłopaka-ducha nie da się nie pokochać - to jeden z moich książkowych chłopaków; ich historia jest nie z tej ziemi, czyta się ją z zapartym tchem, a gdy dobiega końca wtedy świat robi się smutniejszy; na szczęście można do tej historii wracać kiedy tylko się chce; zawsze podnosi mnie ona na duchu, a w szczególności dialogi tej pary; 

3. Bella i Edward ze "Zmierzchu" Stephenie Meyer - chciałabym mnóstwo o tej parze napisać, ale napiszę tylko tyle: ich miłość jest jedną z najpiękniejszych, najbardziej niesamowitych i nadzwyczajnych jakie miałam okazję poznać; i kompletnie mnie nie obchodzą głosy przeciw;

4. Clary i Jace z "Darów Anioła" Cassandry Clare - radość, dramat, radość, dramat i tak w kółko, czasem można z nimi oszaleć i dlatego tak dobrze się ich wspomina; bardzo emocjonująco śledzi się ich relację, która przyznajmy jest odrobinę nienormalna, ale to może dlatego tak mocno trzyma się za nich kciuki;

5. Hermiona i Ron z "Harry'ego Pottera" autorstwa J.K. Rowling - kto się czubi ten się lubi, czyż nie?; wprost przepadam za ich relacją; zabawni, uroczy, troskliwi, uparci i wprost genialni; ten związek chyba najbardziej mnie interesował podczas mojej pierwszej przygody z HP;

6. Tris i Cztery z 'Niezgodnej' Veronici Roth - co tu by o nich napisać by nie rzucić jakimś spojlerem???, może tak: powinni być ze sobą do końca świata, bo idealnie do siebie pasują; i nic więcej, bo czuję, że zaraz napiszę coś złego; 

7. Rose i Dymitr z "Akademii Wampirów" Richelle Mead - chyba moja najukochańsza para ever i mam wrażenie, że nią zostaną do końca mojego życia, a nawet i dłużej; Rose jest przezabawna i zrobi wszystko dla swojego ukochanego, a Dymitr to najbardziej męski bohater książkowy jakiego miałam okazję poznać - uwielbiam jego ponurą i waleczną naturę, uwielbiam jego siłę i słabości, kocham go ponad wszystko; i teraz pomyślcie co się dzieje, gdy takie osoby połączymy w jedną parę - po prostu mieszanka wybuchowa, nic dziwnego, że tak ich gloryfikuję; za każdym razem jak o nich piszę mam potem ochotę przeczytać serię;

8. Sydney i Adrian z "Kronik Krwi" Richelle Mead - tu wystarczą tylko dwa słowa: kocham ich; urok Adriana wprost czaruje, trudno się w nim nie zakochać;

9. Ami i Maxon z "Rywalek" autorstwa Kiery Cass - tę dwójkę wręcz ubóstwiam; od samego początku historii byli obiecujący i na koniec okazało się, że warto walczyć o miłość; 

10. Daniel i Luce z "Upadłych" Lauren Kate - tej anielskiej historii nie da się zapomnieć; przeklęci kochankowie, którzy zawsze się odnajdują; w tym konkretnym przypadku widać, że prawdziwej miłości nie da się zapomnieć; 

11. Kacey i Trent z "Dziesięciu płytkich oddechów" K.A. Tucker - bardzo dramatyczna para, a jednocześnie mocno intrygująca;  ich historia wbija w fotel - mnie poruszyła niesamowicie, do tej pory pamiętam te emocje; z wielką chęcią jeszcze raz przeczytałabym tę książkę i bardziej skupiła się na detalach, bo one były niezwykle ważne;

12. Emma i Evan z "Oddechów" Rebecii Donovan - w pierwszych dwóch częściach nie czułam ich relacji, nie potrafiłam się w nią "wgryźć", dopiero w trzeciej części, gdy stali się bardziej dorośli i dojrzali wczułam się w ich historię i mocno trzymałam za nich kciuki, bo okazali się być dla siebie idealni, ale ciągle coś im nie wychodziło; 

13. Sydney i Ridge z "Maybe someday" - uwielbiam tę dwójkę, uwielbiam ich relację, te "dialogi" pomiędzy nimi, czułam iskry podczas czytania; naprawdę intrygująca para, której losy chce sśledzić do samego końca;

14. Sky i Dean z "Hopeless" Colleen Hoover - świetnie wykreowani bohaterowie, a ich historia mną niemalże wstrząsnęła, przyznam że byłam w niemałym szoku, gdy dowiedziałam się prawdy o tej dwójce; naprawdę świetna para, którą zapamiętam na długie lata i chętnie będę wracała do ich historii; 

Tak wygląda moja lista. Składa się ona z przeróżnych postaci o przeróżnych osobowościach, przeszłości, celach, doświadczeniu, marzeniach i pragnieniach. Wszyscy oni w większy lub mniejszy sposób zawładnęli moich sercem i dlatego znaleźli się na tej liście. Oczywiście jest o wiele więcej takich postaci, ale pomyślałam, że skoro dziś 14 dnia lutego wypada zatem aby lista składała się tylko z czternastu pozycji.

A jak u Was wygląda taka lista? Jaką parę książkową uważacie za najlepszą? Której najmocniej kibicowaliście? Macie swoją ulubioną parę? 

A na sam koniec życzę Wam dużo miłości. Zarówno tej prawdziwej, jak i książkowej. :D



6 komentarzy:

  1. Oj tak, Tris i Cztery <333333 Nie czytałam jeszcze "Niezgodnej", ale w filmowym Cztery zakochałam się od pierwszego... eeee... spotkania na ekranie? :D Za to para z "Hopeless" skradła nie tylko moje serce - moje przyjaciółki, którym pożyczyłam tę książkę, również ich pokochały! :) Zabrakło mi tu Eleny i Damona z "Pamiętników wampirów", ale oglądam serial, zaś książka podobno jest słaba.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na nową recenzję,
    Przerwa na książkę
    Snapchat: przerwa_ksiazke

    OdpowiedzUsuń
  2. Evana z Powodu by oddychać nie znoszę, ugh. Moje typy to Sloane i James z Plagi samobójców oraz Em i Dex z Jednego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie "Pośredniczka" i "Dary Anioła" - te same pary :) Choć w "Pośredniczce" był jeszcze Paul - też mi pasowało to połączenie i byłam rozbita :D A gdzieś TID? Will i Tessa? Albo Jem i Tessa? ;)
    Hmm u mnie też były w takim zestawieniu Kroniki Krwi - choć te wcześniejsze tomy bardziej działały na wyobraźnię niż obecne. I jeszcze Trylogia Czasu - tom pierwszy ;) Jak para to już wiesz sama! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W YA i NA musi być miłość, dobrze piszesz! Jednak podobnie do ciebie, nie lubię co kilka zdań wyznań miłości i pół książki wzdychania i ''miękkich nóg, bo on lub ona taka cudowna''. Ja lubię w tych książkach przede wszystkim smutek, radzenie sobie z problemami i wszelkie emocje. Nie raz i nie dwa już zostałam zapłakana z rozdartym sercem. I właśnie dla tego uwielbiam ten gatunek.
    Co do tematu postu - większości książek które podałaś nie czytałam, więc par nie znam i wypowiedzieć się nie mogę. Ale kilka też czytałam. Ron i Hermiona? Tak od początku iskrzyło. Tych dwoje to przykład mocnego zauroczenia, co przez dogadywanie sobie czyniło ich jeszcze bardziej uroczymi.
    Kacey i Trent.. właściwie dla mnie są na równi z większością. Chociaż ich historia była mocno dramatyczna to szczególnie w pamięć mi nie zapadli (albo to za dużo przeczytanych książek z tego gatunku ;D).
    Emma i Evan - masz całkowitą rację. W pierwszym tomie czekałam aż Evan pomoże Emmie i w końcu wszystko wyjdzie na jaw. W drugim tomu Emma mnie do szału doprowadzała za oddalanie się od Evana, którego swoją drogą było mi szkoda. Ale trzeci tom? To szaleństwo, ten tom pokazał jak bardzo można o siebie walczyć, a Evan nie poddał się i wierzył, że będzie dobrze. Chyba najlepszy tom z całej trylogii.
    Sidney i Ridge - kocham ich, kocham tę książkę i autorkę. Ale strasznie było mi żal dziewczyny Ridga. Mimo iż okazała się wyrozumiała.
    Sky i Dean, kto nie uwielbia Deana? Ja też byłam w szoku, ale pokochałam ich.
    Ja osobiście mam tyle par, które uwielbiam, że nie byłabym w stanie wybrać najlepszych, a jakbym miała wypisać wszystkie to... chyba nie dałabym rady ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również nie lubię, kiedy wątek miłosny dominuje w książce, a jest prowadzony na równi z akcją, albo nawet stanowi dla niej tło. W końcu co za dużo, to niezdrowo :D Myślę, że na ten moment swój ranking ułożyłabym trochę inaczej, ale na pewno umieściłabym w nim Clary i Jace'a, Sydney i Ridge'a oraz Sky i Dean'a ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Weź przeczytaj "Sagę Księżycową" Marissy Meyer, lista par Ci się zwiększy ;).

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.