Wyśnione miejsca - Brenna Yovanoff

Spotkania we śnie. 

"Są dwie Waverly. Pierwsza: ma nieskazitelny wygląd, popularnych przyjaciół, najlepsze oceny w szkole i świetne wyniki w sporcie. Druga: to tajemnicza dziewczyna, która zagłusza myśli bieganiem do utraty tchu. W nocy zastanawia się, jak wyglądałoby jej życie, gdyby zrzuciła maskę, którą nosi za dnia. Jest dwóch Marshallów. Pierwszy: bad boy, który nadużywa alkoholu, ryzykując wydalenie ze szkoły. Nie ma to dla niego znaczenia – w końcu jest nikim. Drugi: ten, który czuje więcej, niż przyznaje sam przed sobą. Zmaga się z ciężarem, o którym inni nie wiedzą. Waverly i Marshall spotykają się… we śnie. Jest to miejsce, gdzie oboje mogą być sobą. I gdzie dotyk wydaje się równie prawdziwy jak na jawie. Czy odważą się swoje wyśnione miejsca zamienić na rzeczywistość?"*
"W notesie zapisuję:
Zdanie: Nie chcę nikogo rozczarować.
Implikacja materialna: Jeśli rozczaruję ludzi, odrzucą mnie.
Sprzeczność: Chcę rozczarować innych."
Nie ma co zaprzeczać. Każdy z nas przeżywał w swoim życiu chwile zwątpienia, momenty smutku i beznadziei i ten czas, gdy nie czuliśmy się dobrze w swojej skórze i mieliśmy problem z własną tożsamością. Każdy z nas nie raz, i pewnie nie dwa, miał problemy ze snem, gdy nasze myśli błądziły i w nocy stawały się nieznośnie głośnie i męczące. Te dni, gdy jedyne czego pragnęliśmy to zakopanie się w pościeli i przeleżenie całego dnia byśmy nie musieli patrzeć i męczyć się ze wszystkimi dookoła i choć na chwilę przestać być perfekcyjnymi. Te chwile, gdy godziny zlewały się ze sobą i nawet nie czuliśmy, jak czas przeciekał nam przez palce. Ten czas, gdy chcieliśmy aby dany dzień się skończył, bo mieliśmy go już dość. Ta pora, gdy zatracaliśmy się w samych sobie i jedyne, co czuliśmy to jedno wielkie poczucie beznadziei. Te chwile, gdy brakowało nam odwagi by wyjść ze swojego bezpiecznego kokona i pokazać swoją prawdziwą twarz. Mieliście kiedyś tak? Jestem przekonana, że tak.
"Czasem, gdy wpatrujemy się w zegar nie wiadomo którą noc z rzędu, trudno odróżnić rzeczywistość od wytworów wyobraźni."
Każdy z nas miał, albo i nadal ma, wokół siebie ludzi, którzy ciągnęli nas w dół albo nie pozwalali ruszyć bez nich do przodu. Być może czasem i my sami poprzez zadawanie się z takimi osobami nie pozwalaliśmy sobie na ruszenie z miejsca, bo czasem jedyne czego pragnęliśmy to być tacy jak inni, a czasem i lepsi od wszystkich innych. Bo kto z nas lubił być odrzucony? Nikt. I właśnie przez to wiele razy robiliśmy wszystko by idealnie pasować do innych, by nie być wyrzutkiem, by mieć obok siebie przyjaciół, by nikt nie był na nas zły, by nikt nie przestał nas kochać, by nasze oceny, zachowanie były perfekcyjne. A przez takie działania bardzo często traciliśmy to jakimi osobami naprawdę byliśmy. Z każdą decyzją, która była przeciwko nam samym zatracaliśmy cząstkę siebie. Ten błąd, który na nas tak negatywnie wpływał, jesteśmy w stanie zobaczyć dopiero po jakimś czasie, a w międzyczasie pozwalaliśmy by nasze prawdziwe "ja" siedziało wewnątrz nas głęboko uśpione. Dlaczego tak robiliśmy? Poniekąd dlatego, że baliśmy się zmian bądź też nasz "przyjaciel" czy członek rodziny nam na to nie pozwalał. Również i dlatego, że mieliśmy problem z własną tożsamością. I właśnie przez to dzień w dzień zatapialiśmy się w poczuciu beznadziei, nie zawsze o tym wiedząc bądź też dając temu nieme pozwolenie. Mieliście kiedyś tak? Bo nasi bohaterowie tak.
"(...) żeby znaleźć kogoś, kto naprawdę cię rozumie, trzeba mieć farta, ale potem wszystko zależy od ciebie. Jeśli pokazujesz ludziom, że są dla ciebie ważni, zapamiętają to."
Powieść "Wyśnione miejsca" pozbawiona jest porywających zwrotów akcji i fragmentów, gdy napięcie sięga zenitu. Tak. Zdecydowanie nie jest to książka akcji. I bardzo dobrze - nie byłaby tak poruszająca, gdybyśmy musieli obawiać się o zdrowie bohaterów. Bo ta powieść jest pełna refleksji nad życiem. Opowiada ona o zwykłych nastolatkach i ich większych i mniejszych problemach, które pewnie i dotykały wielu z nas - zatem nie jest trudno identyfikować się z bohaterami. Mamy tutaj Waverly, która pomimo tego, iż ma kochających bliskich, ma problemy z poczuciem własnej wartości i tożsamością, i za wszelką cenę pragnie być idealna we wszystkim co robi, ale również i taka jak inni, przez co zatraca samą siebie, oraz Marshalla, którego rodzinne dramaty powoli niszczą i sprawiają, że chłopak ukrywa swoje prawdziwe uczucia. Oboje w ciągu dnia nakładają maski i udają kogoś innego, niż są w rzeczywistości. Ale wszystko zmienia się, gdy oboje poprzez wspólne spotkania zarówno we śnie, jak i w rzeczywistości, zaczynają rozumieć, że w końcu nie muszą udawać kogoś innego, a bycie sobą może nieść wiele ulgi i samoakceptacji. 
"Długo sądziłem, że Waverly jest w jakiś sposób lepsza ode mnie. Inteligentniejsza, silniejsza, doskonalsza - jest nadludzką istotą, którą ja nigdy nie będę. Teraz myślę, ze jest po prostu inna."
"Wyśnione miejsca" to powieść o nastolatkach, ale nie tylko dla nastolatków. Dlaczego? A no dlatego, że nawet starsi czytelnicy odnajdą w niej kawałek siebie - przypomną sobie ten okres, gdy nie do końca wiedzieli kim są i kim chcą się stać, ten czas, gdy popełniali mnóstwo błędów byleby tylko nie zostać odrzuconym, te lata, gdy znacznie ważniejsze od bycia sobą było udawanie kogoś innego w imię bycia częścią jakiejś grupy. Takie refleksje są ważne, gdyż dzięki nim możemy dowiedzieć się czy zrobiliśmy krok do przodu i choć trochę zmieniliśmy się na lepsze. Niestety nie jest to książka dla wszystkich. Na pewno nie powinny po nią sięgać osoby, które nie wiedzą, co to empatia, gdyż w tej powieści jest dużo smutku i negatywnych myśli. Nie polecam jej również osobom, które chciałyby przez kilka godzin przenieść się do świata pełnego radości i szczęścia, gdyż ta książka radosną nie jest. Za to niech sięgają po nią wszyscy ci, którzy smutku się nie boją i którzy lubią lektury pełne refleksji nad życiem.
"Ból jako konkretne, namacalne zjawisko nie istnieje."
Napisać, że "Wyśnione miejsca" to powieść lekka, łatwa i przyjemna, to jak stwierdzić, iż koszmary to radosne i kolorowe sny. Oj nie. Ta książka wymaga cierpliwości i empatycznego nastawienia. Choć nie ma w niej wielkich dramatów ani nie sprawia ona, że łzy nie przestaną nam lecieć ciurkiem, to jednak ma w sobie to coś, co sprawia, że ciężko się od niej oderwać. Jest niesamowicie urzekająca. Mnie mocno wciągnęła, głównie dlatego, że nie raz i nie dwa w swoim życiu odczuwałam podobnie emocje i uczucia, jak Waverly i Marshall. Chwilami czułam się jakby opowiadała ona o młodszej wersji mnie samej. Bardzo mi się to spodobało, bo nakłoniła mnie do ważnych refleksji. Miała w sobie tę nutę tajemniczości i magii, która mocno mnie intrygowała. Byłam niesamowicie ciekawa, jak będą wyglądać spotkania bohaterów we śnie. Nie miałam również żadnego problemu z wczuciem się w sytuację obojga bohaterów. Bez kłopotów rozumiałam ich położenie, ich postępowanie, ich myśli i ich działania. I to wielka zasługa autorki, bo to ona wykreowała postaci tak bardzo realistyczne, których uczucia i emocje wydawały się tak bardzo prawdziwe. Bez trudu można ich było rozumieć. Mnie było o wiele łatwiej, bo w Waverly odnalazłam cząstkę siebie samej sprzed wielu lat - osobę, która za wszelką cenę chciała być perfekcyjna i udawała kogoś kim nie była.
"- Powiedz to jeszcze raz.
(...)
- Nie musisz być idealna."
"Wyśnione miejsca" to powieść pełna ujmujących metafor napisana bardzo przyjemnym językiem i stylem. Spodobało mi się to, iż autorka postawiła na narrację dwuosobową, bo dzięki temu mogliśmy lepiej poznać oboje bohaterów. Jedyny problem jaki miałam w związku z tą powieścią był to wątek snu. A to dlatego, iż był on dla mnie niejednoznaczny. Wszystko fajnie się zaczęło, ale wędrówki Waverly we śnie i te nierealno-realne spotkania z Marshallem nie zostały wytłumaczone. Nie chce mi się wierzyć abym przegapiła moment wyjaśniania tego tematu i wobec tego bardzo żałuję, iż autorka z biegiem czasu powoli zaczęła odsuwać ten wątek na poboczny tor, wysuwając na pierwsze miejsce uczucie rodzące się pomiędzy bohaterami. Według mnie był on warty tego by do końca się na nim opierać, a na pewno tego aby go wytłumaczyć. Zatem krótko podsumowując: "Wyśnione miejsca" to urzekająca, choć smutna, i refleksyjna lektura ukazująca młodych ludzi mających problemy z tożsamością i poczuciem własnej wartości, którzy boją się pokazać światu swoje prawdziwe oblicze. Zdecydowanie warta poznania. Taka mała terapia w wymiarze 13,5x20,5 cm.

Autorka: Brenna Yovanoff / Tutył oryginału: Places no one knows / Wydawca: Otwarte - opis
Data wydania oryginału: maj 2016 / Data wydania w Polsce: 17.08.2016 / Liczba stron: 360 / 
Gatunek: Young Adult 
 
Powieść "Wyśnione miejsca" Brenny Yovanoff właśnie dziś ma swoją premierę. Książkę przeczytałam już dawno dawno temu i myślałam o tym, by wstawić jej recenzję już znacznie wcześniej, ale uznałam, iż mogłaby zostać ona zapomniana, a ta książka zasługuje na to by ją przeczytać i poznać. A lepszego dnia na wrzucenie recenzji, niż dzień premiery po prostu nie ma. Mam nadzieję, że sięgniecie po tę pozycję i zostaniecie wciągnięci przez ten świat tak samo mocno jak ja. Dajcie znać. :)

*W swojej recenzji użyłam opisu, który znajduje się na czwartej stronie okładki tylko i wyłącznie dlatego, że sama bym lepiej tej książki nie opisała i uznałam, że warto go tutaj zamieścić, bo idealnie odwzorowuje fabułę tej powieści.
 

6 komentarzy:

  1. Już zamówiłam ten tytuł ze względu na wątek snów, który w nim występuje. Czytałam już różne opinie, ale chciałam przekonać się sama jaka to jest historia :) Choć... lubię nagłe zwroty akcji, lecz zobaczymy jak to będzie z odbiorem XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie chcę to przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń

  3. Bez wątpienia jest na mojej liście Must Have, zwłaszcza po Twojej recenzji, ale kurcze, muszę to napisać, według mnie taką cudną okładkę całkowicie psuje ten luźny, wystający kosmyk. Czy to normalne, że przez to nie chcę mieć jej w domu?
    Okej, wyżaliłam się, dziękuję :P
    http://czytam-pisze-recenzuje-polecam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

  4. Bez wątpienia jest na mojej liście Must Have, zwłaszcza po Twojej recenzji, ale kurcze, muszę to napisać, według mnie taką cudną okładkę całkowicie psuje ten luźny, wystający kosmyk. Czy to normalne, że przez to nie chcę mieć jej w domu?
    Okej, wyżaliłam się, dziękuję :P
    http://czytam-pisze-recenzuje-polecam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post, ja także uwielbiam czytać. Polecam oswajać dzieci od najmłodszych lat z książkami :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.