Uratuj mnie - Anna Bellon #TheLastRegretTeam

A czy Ty również dołączysz do zespołu The Last Regret? (DZIŚ PREMIERA!)

"Normalne życie Mai skończyło się, gdy zginął jej ukochany brat. Pogrążyła się w żałobie, zerwała kontakty z wszystkimi przyjaciółmi. Liczyły się tylko książki i muzyka. Prawdziwe życie Kylera może się dopiero zacząć. Gdy skończy liceum, przestanie się przeprowadzać, zmieniać szkoły, gdy uwolni się od toksycznego ojca. Na razie jedyną ucieczką pozostaje muzyka. I prowokowanie otoczenia napisami na koszulkach. W nowej szkole Kyler poznaje Maię. I postanawia się z nią zaprzyjaźnić. Ale czy dziewczyna, która odtrąca od siebie wszystkich, jest na to gotowa? Czy Kyler ma w sobie tyle siły, by nie odpuścić? I czy to na pewno przyjaźń?"

"Uratuj mnie" to niezwykle przyjemna, subtelna, romantyczna i wzruszająca opowieść o dwóch młodych osobach, które w muzyce i w sobie nawzajem odnajdują ukojenie i ratunek przed cierpieniem i smutkiem. Ta słodko-gorzka historia wciąga od samego początku i gdyby nie okres, w którym musiałam czytać kilka powieści na raz, to skończyłabym ją pewnie w zastraszająco szybkim tempie. Ale w sumie jej dawkowanie okazało się znacznie lepszym pomysłem, niż "pożarcie" jej w kilka godzin. Dlaczego? Bo ogromnie polubiłam zarówno fabułę, jak i bohaterów, z którymi ciężko mi było się pożegnać. Ta historia zdecydowanie ma w sobie to COŚ.

"Uratuj mnie" to powieść zarówno o stracie, bólu, smutku, odtrącaniu, jak i o przyjaźni, miłości, zaufaniu, burzeniu murów i uzdrawiającej mocy muzyki. Po prostu kocham książki, w których muzyka odgrywa bardzo ważną rolę, bo... jak ich tu nie kochać?! Choć muszę przyznać, iż po opisie spodziewałam się, że akurat w tej historii będzie jej po prostu więcej. Z pewnością by się to przydało, bo dzięki temu ta książka nabrałaby jeszcze przyjemniejszego klimatu, ale w sumie ten tom to dopiero początki zespołu, zatem może przesadzam.

Mnie osobiście "Uratuj mnie" wciągnęła od samego początku i ogromnie się spodobała. Na plus idzie kreacja bohaterów (realistyczni, wyraziści, różnorodni i przede wszystkim nietuzinkowi), zarówno tych głównych, jak i drugoplanowych - chwilami miałam wrażenie, jakbym wróciła do czasów liceum i obserwowała swoich znajomych, dobrze skonstruowany motyw straty i odgradzania się od innych, a następnie burzenia murów oraz wątek romantyczny i zespołu, a także styl pisania autorki. Jestem naprawdę pod wrażeniem, bo dawno tak dobrze nie czytało mi powieści stworzonej przez polską autorkę. Brak przydługim opisów, a także zwięzłe dialogi i ciekawa fabuła to również duży plus. A skoro już kilka rzeczy pochwaliłam to czas przejść powoli do minusów, aby nie było tak idealnie.

Zatem minusy: opis sugeruje, iż muzyka będzie odgrywać główną rolę w tej powieści, a fabuła będzie oparta o powstanie zespołu. Ja jednak przez bardzo długi czas miałam wrażenie, że jest ona gdzieś obok, jakby tworzyła tylko tło do relacji pomiędzy głównymi bohaterami. Po prostu chciałoby się więcej muzyki skoro opis to nam sugeruje. Przyznam, że to główny zarzut jaki mam do tej książki, ale coś się jeszcze znajdzie. A mianowicie język powieści. Chwilami był dla mnie zbyt słodziaszny. Szczególnie podczas dialogów między Maią a Kylerem. Nie przepadam za cukierkowymi wyznaniami miłości i nadawaniem sobie coraz to częstszych czułych określeń. Nie jestem zwolenniczką tego typu zabiegów w treści, czasem wręcz mnie irytują, tym bardziej, że tu było czuć tę chemię między bohaterami bez tych "ochów" i "achów". Ale to tylko ja. Z wami może jest inaczej. 

 
Jak widzicie "Uratuj mnie" według mnie posiada więcej plusów niż minusów. Jasne, jest to typowa książka dla młodzieży, dosyć schematyczna, z przewidywalnym zakończeniem (mnie to akurat nie przeszkadzało), dla niektórych być może zbyt prosta i nieskomplikowana, ale skoro ja Wam piszę, że jest warta poznania to musi to już coś znaczyć. Tym bardziej, że kilka razy mnie zaskoczyła i wzruszyła. Mimo, że nie ma tu ekspresowej i pełnej napięcia akcji to naprawdę nie chce się od niej odrywać. I to jest zasługa zarówno charyzmatycznych postaci, które polubiłam od samego początku, jak i motywów w niej występujących. 

I właśnie na sam koniec chciałam kilka zdań poświęcić tematyce. A mianowicie motywowi utraty, który pomimo tego, że był niezwykle smutny, chwytający za serce i wzmagający współczucie to nie był przytłaczający i depresyjny. Ostatnio mam problem z literaturą YA i NA i autorami, którzy za wszelką cenę starają się zrzucić na swoich bohaterów wszystkie plagi świata, przez co my - czytelnicy - po prostu czujemy się źle i nieswojo. Tutaj, pomimo tragedii bohaterki, nie zostajemy wciśnięci w ziemię i porzuceni sami sobie. Jest dosyć dramatycznie, ale z wyczuciem. Chyba właśnie znalazłam kolejny plus tej powieści. I na tym skończę, a Wy sami się przekonajcie czy historia Mai i Kylera zapadnie Wam w pamięć. Ja natomiast będę wyczekiwać informacji o kolejnych częściach. Oby nie za długo.

Autorka: Anna Bellon / Tytuł oryginału: Uratuj mnie / Seria: The Last Regret /
 Wydawca: OMG Books (Znak) - opis / Data wydania w Polsce: 28.09.2016 / Liczba stron: 304 /
Gatunek: YA

Mam dla Was kod rabatowy dzięki któremu będziecie mogli kupić książkę aż o 35% taniej. Wystarczy tylko, że klikniecie tu w LINK i w polu wpiszecie kod "URATUJ". Nie zwlekajcie, nie warto. ;)

Ogromnie się cieszę, że miałam możliwość poznania tej książki, która właśnie dziś ma swoją premierę, i jako ambasadorka mogę ją promować i zachęcać Was do jej poznania, bo naprawdę warto (jeszcze raz to podkreślam). Nawet nie wiecie, jak wiele radości i satysfakcji mi to przynosi.  I aż marzy mi się abym zawsze mogła Wam pisać tylko o takich powieściach. Mocno trzymam kciuki za Anię i z całego serducha życzę by wena nigdy jej nie opuszczała. Nie pozostaje mi teraz nic innego, jak czekać na kolejne części. 

2 komentarze:

Obsługiwane przez usługę Blogger.