Zew księżyca - Patricia Briggs


"Ta opowieść „pracuje” jak dobrze wyregulowany silnik
Seksowny sąsiad Mercedes Thompson jest… wilkołakiem. Mercedes, w swoim warsztacie, próbuje naprawić furgonetkę, która przypadkiem należy do… wampira. Z drugiej strony, sama Mercy też nie jest całkiem zwyczajna, a jej związek ze światem istot ożywających nocą nieuchronnie pakuje ją w kłopoty.
Mroczne urban fantasy. Bohaterowie – zachwycająco nieludzcy.
Wilkołaki mogą być niebezpieczne, gdy wejdziesz im w drogę. Wystarczy jednak zachować ostrożność, a - raczej - nie zrobią ci krzywdy. Bez trudu ukrywają swoją naturę przed ludźmi. Tylko że ja nie jestem człowiekiem. Potrafię je rozpoznać, a one rozpoznają mnie"

Świetne Urban Fantasy! Pełne emocji, akcji, napięcia i dobrze wykreowanych postaci. Ależ tęskniło mi się za dobrym UF.

"Zew księżyca" to pierwsza część cyklu o Mercedes Thompson, która jest... po prostu świetna. Co tu się dużo rozpisywać - czyta się ją wyśmienicie, wciąga, bawi, przynosi dreszczyk emocji. Mamy w niej sekrety, morderstwa, fałszywe tropy i chemię pomiędzy bohaterami. W tej powieści jest coś fascynującego, coś co sprawia, że ciężko się od niej oderwać. Ogromnym plusem jest przedstawienie statusu zmiennokształtnych na świecie oraz opisanie społeczności wilkołaków i praw w niej rządzących - dzięki temu mamy pełny wgląd na sytuację. I jeśli ktoś lubi ten klimat - wampiry, wilkołaki i tak dalej - to ta książka (i ta seria) jest zdecydowanie dla niego. Chwilami trzeba bbardzo czujnym, bo pojawia się w niej mnóstwo przeróżnych postaci i można się pogubić, jeśli nie będzie wnikliwie śledziło się tekstu, ale to tylko uwaga dla czytelniczych gap. ;) 

W tej powieści pojawiają się tajemnice, intrygi i mnóstwo dobrej akcji. Gdy akurat się nie śmiałam, to serducho zaczynało mi szybciej bić. Odniosłam wrażenia, że autorka nie przepada za stagnacją i uwielbia co chwilę wrzucać swoją główną bohaterkę w "kocioł" kłopotów. I bardzo dobrze, bo kto lubi niepotrzebne zwalnianie akcji i jej przeciąganie zbędnymi opisami czy dialogami. O właśnie, dialogi. Ogromnie podobał mi się ich styl i język. Nie czuło się tej banalności czy złego dobierania słów. Nic mnie nie irytowało i również przez to Briggs zasługuje na wielki plus, bo mam wrażenie, że niektórzy autorzy UF swoją uwagę skupiają na ilości, a nie jakości. A przecież nie o to chodzi. No, ale to akurat temat na inną rozmowę. 
   

Brakowało mi dobrego, starego Urban Fantasy, takiego które od samego początku wciągnie i będzie powodowało gęsią skórkę na ramionach. I co? I to właśnie otrzymałam. Jestem w pełni usatysfakcjonowana, gdyż przygody Mercedes Thompson okazały się być jeszcze lepsze, niż to sobie wyobrażałam. Bo musicie wiedzieć, że przez ostatnich 8, no może 9 lat, przeczytałam mnóstwo (czasem mam wrażenie, że za dużo) opowieści właśnie z tego gatunku i, jak pewne sami wiecie, zdarzały się lepsze i gorsze powieści, przez co (czyli przez te drugie) chwilami miało się już dość tych wampirów i wszelkiego rodzaju zmiennokształtnych.

I tu z ratunkiem przyszła pierwsza część serii o Mercedes Thompson - kojocie, który nie dość, że ma świetne poczucie humoru i (zazwyczaj) niewyparzony język, to ma i dar do wpadania w kłopoty, przez co cała opowieść nabiera charakteru - aż chce się to czytać. Dla mnie Mercy to bohaterka pełną gębą (zabawna, potrafiąca poradzić sobie w trudnej sytuacji, walcząca to samego końca i nie poddająca się, choćby nie wiem co), taka za którą przepadam i której losy śledzę z zapartym tchem (i chcę śledzić dalej, bo teraz to już muszę poznać całą jej historię). Ale i inne postacie występujące w tej powieści również tworzą ten niezwykły klimat Urban Fantasy. Bez Adama i Samuela to nie byłoby to samo. Tym bardziej, że chemia pomiędzy nimi a Mercedes jest niezwykle wyczuwalna. Oj, chwilami jest gorąco. I ta szydera wyczuwalna w ich słowach rzucanych przez jednego do drugiego. Miałam ubaw! I dlatego ogromnie się cieszę, że wydawnictwo Fabryka Słów postanowiło ponownie zabrać się za tę serię i ją nam podarować. Szkoda by było nie znać tych bohaterów.

Jeśli jeszcze nie mieliście styczności z cyklem Patricii Briggs, a lubicie naprawdę dobre Urban Fantasy, to nie zwlekajcie zbyt długo i chwyćcie po "Zew kiężyca", bo naprawdę warto.

4 komentarze:

  1. Pamiętam, kiedy wręcz nałogowo czytałam wszystko o wampirach i wilkołakach. Teraz tego unikam, ale przyznam, że ta książka (seria) mnie zaintrygowała. Tylko ta okładka tak mi się nie podoba... No ale cóż, nie ocenia się książki po okładce. ;)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie patrz na okładkę, bo treść jest świetna. :D

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.