Confess - Colleen Hoover

Znajdź w sobie odwagę, by wyznać…
SEKRET
PRAWDĘ
MIŁOŚĆ
Niewypowiedziane pragnienia, bolesna przeszłość i głęboko skrywane grzechy są dla Owena największą inspiracją. Utalentowany malarz kolekcjonuje anonimowe wyznania i przenosi je na płótno. Auburn od kilku lat walczy o odzyskanie normalnego życia i desperacko potrzebuje pieniędzy. Zakochanie się w przystojnym malarzu nie jest częścią jej planu, ale przekorne przeznaczenie stawia na swoim. Dziewczyna odkrywa jednak, że przeszłość ukochanego może odebrać jej to, co dla niej najważniejsze...

Colleen Hoover nigdy mnie nie zawiodła. I nic pod tym względem po lekturze jej najnowszej powieści się nie zmieniło, bo po raz kolejny otrzymałam niesamowitą dawkę emocji, niesztampową fabułę z zaskakującymi zwrotami akcji i wieloma tajemnicami oraz dobrze wykreowanych bohaterów. I po raz kolejny jestem zachwycona, a z drugiej strony smutna, że to już koniec, bo aż chciałoby się więcej i więcej. Tak to z nią jest. Po prostu chce się więcej.

Confess to historia dwojga zwykłych ludzi, którzy pomimo młodego wieku wiele już przeżyli, począwszy od pierwszej miłości, poprzez utratę bliskich, a kończywszy na dostawaniu od życia po dupie raz za razem. Nie jest to zwykła bajeczka o miłości i przeznaczeniu. Oj nie. To opowieść o wchodzeniu w dorosłość z impetem, o odpowiedzialności, kłamstwach, trudnych wyborach i miłości zdolnej do poświęceń. To historia o tym, że przeznaczenie w dużej mierze zależy od nas samych, bo to my sami decydujemy czy mu otworzyć czy nie, gdy zapuka do naszych drzwi.

Historię Auburn i Owena czyta się z zapartym tchem, i to już od samego prologu, który wzrusza do łez (przez całą książkę trudno o nim zapomnieć), a na sam koniec otrzymujemy ujmujący epilog dopełniający ich losy. Plus te wyznania, tajemnice, niedopowiedzenia, kłamstwa, intrygi, romans - to wszystko składa się na genialną lekturę, od której ciężko się oderwać. Mnie całkowicie ona pochłonęła i coś czuję, że długo będę pod jej ogromnym wrażeniem. Zarówno pomysł, jak i fabuła oraz bohaterowie, a także poprowadzenie poszczególnych wątków dało w efekcie pomysłową, poruszającą i niezwykłą historię, którą po prostu trzeba poznać. 

Nie wiem czy ktoś czuje coś podobnego podczas czytania powieści Hoover, ale ja za każdym razem mam wrażenie jakbym zasiadała do puzzli składających się z tysiąca elementów - z dziecięcą radością, zaintrygowaniem i oczekiwaniem, bo wiem, że czeka mnie kilka niezwykłych godzin. I tak, najpierw tworzę ramkę/poznaję bohaterów i dostaję pierwsze informacje o nich, a potem kawałek po kawałeczku - często z niecierpliwością, jeśli nie mogę od razu znaleźć/odkryć jednego czy dwóch elementów/tajemnic - powoli składam wszystko w całość. I na sam koniec się zachwycam, bo zawsze jest czym, a endorfiny krążą mi po ciele wywołując masę przyjemności. Ach, Colleen, co ty ze mną robisz?! 


Confess to powieść, w której przeznaczenie odgrywa dużą rolę, przez co łatwo o błąd. Jednak Colleen potrafi tak manewrować wątkami, zachowując przy tym związek przyczynowo-skutkowy, że tworzą one spójną całość i trudno doszukać się w niej błędów logicznych, dzięki czemu czytelnik wie, że nic w fabule nie dzieje się przypadkiem. Z kolei umiejętne odsłanianie kolejnych tajemnic sprawia, że zainteresowanie czytelnika jest systematycznie podtrzymywane, dzięki czemu nie ma chwili aby się nudzić. Colleen radzi sobie z wielowątkowością i chwała jej za to.

Colleen Hoover jest moją najulubieńszą autorką new adult. Nikt tak jak ona nie wzbudza we mnie tylu rodzajów emocji. Nikt inny nie sprawia, że na kolejne książki czekam z tak wielkim utęsknieniem. I nikt inny nie sprawia, że tak bardzo chcę czytać i czytać. Confess z wielką przyjemnością "pożarłabym" jeszcze raz, najchętniej od razu, bo kocham sposób w jaki emocje wylewają się z każdej strony jej powieści, jak jej bohaterowie radzą sobie z życiem, jak przeznaczenie odgrywa wielką rolę w jej historiach. Uwielbiam to. Sama nie do końca jestem pewna czy wierzę w przeznaczenie, ale jeśli ma ono rozgrywać się na takich zasadach jak w jej powieściach to mam nadzieję, że kiedyś taka dola mnie spotka, wiecie taka o pięknych oczach, cudnym uśmiechu, wyjątkowym talencie i zabójczej inteligencji. ;)

Colleen Hoover to babka z ogromnym talentem. Jest jedną z niewielu autorek, których każda kolejna książka wywołuje u mnie uśmiech na twarzy i burzę emocji w sercu. Nie wiem, jak ona to robi, ale nadal potrafi zaskakiwać. Tym razem znowu się jej udało, bo od samego początku losy bohaterów Confess budzą niemałe zainteresowanie, a z każdą kolejną stroną stają się coraz bardziej wciągające. Colleen, niczym magik, czaruje mądrością i poczuciem humoru bohaterów, głębią wyrażanych przez nich myśli oraz barwną historią - oderwanie się od niej jest nie lada sztuką. A skoro o sztuce mowa, to oczywiście nie mogę nie pozachwycać się stroną wizualną tej książki, gdyż obrazy wykonane przez brytyjskiego artystę Danny'ego O'Connora, i umieszczone w środku, są po prostu zniewalające. A gdy dodamy do tego prawdziwe wyznania, które również znajdują się w książce, to powstaje nam dzieło kompletne. Co tu dużo mówić, ja jestem pełna podziwu. 

Jeśli kochacie Hoover to już wiecie co robić, a jeśli nadal zastanawiacie się czy sięgnąć po Confess to...to nie wiem, co jest z wami nie tak. ;)

3 komentarze:

  1. Jak na razie jedyne co czytałam od tej autorki to "Hopeless" dawno temu, ale zdecydowanie mam ochotę do niej powrócić.:)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, ze czuję się zachęcona! Dodaje ją do mojej listy czytelniczej ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie no, jestem już zrobiony - dziesiątki dobrych opinii od znajomych i jeszcze Twoja recenzja. :D Pora wyjść ze swojej piwnicy i udać się do księgarni!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.