Milion odsłon Tash - Kathryn Ormsbee

Natasha, zwana Tash, to prawdziwa fangirl. Uwielbia czytać, a jej ukochany pisarz to Lew Tołstoj. Jej pokój wypełniają cytaty z jego książek i plakaty.
Jest też vlogerką. Na jednym ze swoich kanałów na podstawie „Anny Kareniny” Tołstoja tworzy wraz z paczką przyjaciół serial internetowy „Nieszczęśliwe rodziny”.
Pewnego dnia Tash nie może uwierzyć własnym oczom: liczba subskrybentów jej kanału na YouTubie rośnie w błyskawicznym tempie. I zaczyna się: GIF-y, fanarty, szaleństwo na Twitterze, ciągły przyrost followersów… Pisze do niej nawet Thom Causer, jeden z najseksowniejszych youtuberów, prosząc o numer telefonu, bo chce ją lepiej poznać. Nominacja do najważniejszej nagrody vlogerów staje się dla niej ukoronowaniem ciężkiej pracy.
Jednak wraz z rosnącą liczbą odsłon swojego kanału dziewczyna poznaje też samą siebie. Czy znajdzie odwagę na miłość w realu? Czy razem z przyjaciółmi udźwignie ciężar sławy?

W naszych czasach nie trudno o szybkie zdobycie sławy w sieci. Wystarczy mieć na siebie pomysł i wykorzystać go w kreatywny i interesujący sposób. Choć czasem nie potrzeba zbyt wiele wysiłku, jak chociażby w przypadku dziewczyny (jeśli mnie pamięć nie myli), która wrzuciła filmik z unboxingiem jajka-niespodzianki i dzięki niemu nie musi pracować do końca życia. Wystarczyło tylko, że jej filmik został obejrzany przez setki tysięcy, a może i miliony już osób. I tyle. Ot tak, po prostu. Ale ważny jest też talent, jak w przypadku kilku gwiazd muzycznych. Albo szczęście, gdy pośród obserwujących znajdzie się ktoś sławny bądź łowca talentów. Czary mary i popularność wzrasta.

Podobna sytuacja zdarza się naszej tytułowej Tash. Siedemnastolatka, po uszy zakochana w Lwie Tołstoju i jego twórczości, wraz z grupką przyjaciół tworzy serial internetowy oparty na Annie Kareninie (swoją drogą muszę to w końcu przeczytać) dosyć mocno go uwspółcześniając. Początkowo mają niewiele odsłon i fanów, ale gdy ich dzieło poleca znana jutuberka rozpoczyna się małe szaleństwo. I wszystko się zmienia. Sława jaką powoli zaczyna zyskiwać Tash i jej serial to spełnienie marzeń dziewczyny, na które to zasługuje, bo widać, że za kamerą czuje się jak ryba w wodzie - zatem nie trudno jej nie kibicować. Ale... No właśnie. Tash chyba zapomniała, że sława ma swoje plusy i minusy, czyli Witajcie hejterzy!

Tash jest idealnym przykładem osoby, która wpada w sidła reflektorów. Z pewnością taki był zamysł autorki, by pokazać z czym muszą się borykać osoby, które nie były przygotowane na tak szybkie zdobycie popularności. Nagła sława to nie taka bułka z masłem. I właśnie dzięki Tash widzimy, jak trudne bywa radzenie sobie z niezadowoleniem garstki ludzi. A wiadomo, że jeśli nie wytworzymy sobie grubej skóry to i mały hejcik potrafi zaboleć. I Tash boli i to bardzo. A do tego pojawia się u niej presja zarówno ze strony fanów, jak i wewnętrzna, która niestety zaczyna wpływać na jej relacje z przyjaciółmi i bliskimi. A gdy dodamy do tego problemy Tash z własną seksualnością to okazuje się, że mamy niezły galimatias, ale jakże intrygujący.

 
Milion odsłon Tash to pełna humoru, sarkastyczna, zabawna, intrygująca i (nie)zwyczajna historia o młodych ludziach zdobywających z dnia na dzień popularność w internecie. To opowieść o dorastaniu, odnajdywaniu i zrozumieniu samego siebie, o akceptowaniu tego kim się jest, o przyjaźni, rodzinie, marzeniach, sławie i zagubieniu. Autorka porusza w niej szalenie ważne kwestie, jak te związane z poszukiwaniem własnej tożsamości, również seksualnej (w tym przypadku aseksualizmu) czy ze skutkami popularności w internecie, ale nie koloryzuje, nie moralizuje, nie osądza ani nie osładza. Ukryła natomiast między wierszami kilka wartych uwagi myśli.

Milion odsłon Tash to powieść warta poznania. Brak w niej wielkich spektakularnych wydarzeń, napięcia sięgającego zenitu czy pędzącej akcji, ale nie jest to żadnym problemem. Dla mnie miała w sobie to COŚ, co sprawiło, że z zaintrygowaniem przerzucałam kolejne strony. Wielka w tym zasługa bohaterów, w szczególności ambitnej, kreatywnej, charakternej, ale i niepewnej swojej seksualności, wrażliwej zagubionej i pogubionej Tash (niektórzy powiedzą, że irytującej, ale hej, tacy już są artyści), której kreacja pokazuje jak postacie powinny ewoluować wraz z rozwinięciem fabuły. Również i do bohaterów drugoplanowych nie mam żadnych zastrzeżeń, bo przyjaciele i rodzina Tash to różnorodne osobowości i charaktery, które na szczęście nie stały się tłem, a wiele wniosły do tej historii. Plus tej powieści to również wciągająca fabuła, która skupiała się na kilka aspektach m.in: pokazaniu procesu powstania serialu od środka (dzięki temu ma się wrażenie, jakby było się częścią tej zwariowanej grupy), pogmatwanym życiu rodziny Zelenków, zdobywaniu popularności w internecie i jej skutkach oraz na aseksualizmie. 

Największym atutem tej powieści jest duch Lwa Tołstoja, który w całości zdobył serce Tash i ma wielki wpływ na jej życie. Ich wspólne rozmowy rozbrajają wywołując masę śmiechu, cytaty z jego dzieł nadają charakteru tej historii, a ewoluowanie ich związku wnosi mnóstwo refleksji w kwestiach dorastania, dojrzewania i widzenia samego siebie.  

Milion odsłon Tash to wywołująca tylko i wyłącznie pozytywne emocje książka, którą pokochasz całym sercem jeśli jesteś fanem nieskomplikowanych, mądrych i wypełnionych humorem opowieści o dorastaniu i życiu współczesnych nastolatków.

Jeśli podobała ci się Fangirl to z pewnością pokochasz i historię Tash. 

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.