Bezbronne / Taylor Adams

Uwielbiasz zatracać się w lekturze, która co chwilę wprowadza cię w błąd i sprawia, że w pewnym momencie już nie wiesz, czego masz się dalej spodziewać? Nie przeszkadzają ci mocne skoki adrenaliny i oddziaływające na wyobraźnię sceny przemocy? Lubisz książki pełne emocji, zaskakujących zwrotów akcji i bohaterów, których ciężko przejrzeć? Tak? W takim razie Bezbronne to książka dla ciebie.
 
Darby jechała z uniwersytetu do domu, gdy rozszalała się burza śnieżna i uwięziła ją na odludziu. Najbliższą noc dziewczyna będzie musiała spędzić na postoju przy autostradzie z czterema obcymi osobami i bez zasięgu. Gdy rozgląda się po parkingu, przypadkowo odkrywa, że w jednym z aut uwięzione jest małe dziecko...
Kto z przebywających na postoju jest porywaczem? Kim jest uwięziona dziewczynka? Jak można jej pomóc?
 
Góry. Śnieżyca. Zablokowane drogi. Ciasny domek. Kilkoro nieznajomych. Mała dziewczynka, uwięziona w klatce niczym dzikie zwierzę. Znikąd pomocy. Jesteś zdany/a tylko na siebie. Każda twoja decyzja może okazać się błędna. Nie wiesz komu możesz zaufać. Czasu masz coraz mniej. A porywacz jest obok ciebie. Być może właśnie to z nim rozmawiasz. A może jest nim ten cichy chłopak wyglądający przez okno? A może śpiąca kobieta? I nagle zdajesz sobie sprawę, że ktoś z tych nieznajomych ma nad tobą znaczną przewagę. A co jeśli wyprzedza cię nie o ten jeden krok, a o dwa? Przerażające, czyż nie? 
 

Bezbronne to jeden z tych thrillerów psychologicznych, który non stop trzyma czytelnika w napięciu i rzadko kiedy daje mu choć na chwilę odpocząć. Zwroty akcji w wykonaniu autora to mistrzostwo, bo nie potrafię zliczyć ile razy gubiłam trop, zmieniałam zdanie czy dawałam się zaskoczyć. Dawno nikt tak bardzo mnie nie oszukał. I to tyle razy. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że sprawiło mi to mnóstwo przyjemności. 
 
Akcja Bezbronnych rozgrywa się w górach, i jest jak ta górska pogoda - zmienia się co chwilę, a ty nie masz pojęcia, co cię czeka za kolejnym wzniesieniem, za kolejnym zakrętem. A do tego ci bohaterowie, których trudno przejrzeć. Chociażby sama Darby. Nie raz nie wiedziałam, czego się po niej spodziewać, ale z ogromną ciekawością obserwowałam jej kolejne poczynania. I co z tego, że popełniała mnóstwo błędów, a ja po raz kolejny łapałam się za głowę. Może i bywała chwilami irytująca, ale, na Boga, dziewczyna chcąc uwolnić dziecko z rąk porywacza, sama wpada w jego łapska. W takiej sytuacji ma prawo podejmować złe decyzje. A ja dzięki temu przeskakiwałam ze strony na stronę coraz szybciej i szybciej chcąc więcej i więcej. A pamiętajcie, że w tej historii mamy więcej postaci, niż tylko Darby, porywacz i mała dziewczynka. Postaci, które też mają swoje za uszami. I dopiero robi się interesująco, czyż nie?
 
Spodobał mi się styl pisania autora. Gołym okiem widać, że Adams pisze scenariusze, bo manipuluje naszymi emocjami do granic wytrzymałości. A co najważniejsze wie, jak robić to dobrze. Wie, gdzie zrobić pauzę, a gdzie zwiększyć tempo akcji. Wie, na co postawić mocniejszy akcent, by napięcie sięgnęło zenitu, a gdzie pozwolić nam zaczerpnąć świeżego powietrza. I tak w kółko. Jesteśmy trochę jak ten bokser na ringu, który właśnie oberwał cios i nie wie, że w jego kierunku zbliża się kolejny, możliwe że i mocniejszy. Nie ma co ukrywać, Adams nas zwodzi, manipuluje faktami, serwuje nam kolejne intrygi, zarzuca na nas sieci kłamstw. Zwyczajnie bawi się z nami w kotka i myszkę. A nam nie pozostaje nic innego, jak tylko dać się temu ponieść.

2 komentarze:

  1. Popieram recenzję. Wiele było negatywnych. Książka mi się też bardzo podobała. Co prawda zakończenie dla mnie było strasznie zagmatwane ale thriller trzyma w napięciu. :)
    Lost In My Books

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.