Nigdy nie gasną (Mroczne umysły #2) - Alexandra Bracken


"Nigdy nie gasną" zaczynają się pół roku po wydarzeniach przedstawionych w "Mrocznych umysłach". 

Ruby przez całe sześć miesięcy znajdowała się w Lidze Dzieci - organizacji, której pierwotnym celem było ratowanie dzieci z obozów, a która przekwalifikowała się na zupełnie inne działanie. Od czasu, gdy "porzuciła" Liam'a, działa na rzecz LD, by odkryć prawdę o OMNI. I powoli się zmienia. Pamiętamy, jaka była w pierwszej części - zagubiona, samotna, zakompleksiona, przerażona i nieakceptująca samej siebie. Na samym początku drugiej części widzimy ją, jako tę, która przyzwyczaiła się do swojej mocy i za wszelką cenę chcę wykonać zadanie (nawet gdyby miało to oznaczać przeciwstawienie się rozkazom). A później zmiany w jej zachowaniu idą jeszcze dalej. Według mnie są to zmiany na lepsze. Lubię taką Ruby - walczącą, opryskliwą i nieustępliwą. Zdecydowanie zasługuje na miano Liderki.
"Jedyną drogą do pogodzenia się z przeszłością jest znalezienie sposobu, żeby ją za sobą zamknąć."
Już od samego początku czytelnicy zostają wrzuceni w sam środek akcji. Ruby wraz z Ligą Dzieci muszą uwolnić Więźnia 27, lecz nie idzie im to tak łatwo. Dziewczyna ledwo unika śmierci. Już na samym początku pojawiają się nowi bohaterowie, którzy będą mieli spore znaczenie dla drugiej części. Są nimi Vida, Jude i Cole. Tak ten ostatni będzie...czuję, że narobi wiele zamieszania w przeróżnych wątkach trylogii (chyba zapałałam do niego przedziwną słabością). Wraz z pojawieniem się tego ostatniego oraz czyhaniem na życia dzieciaków, Ruby otrzymuje ściśle tajne zadanie odzyskania pen drive'a z ważnymi informacjami, co wiąże się z pojawieniem się kilku bohaterów z pierwszej części. A wszystko w imię ocalenia przyjaciół i dzieciaków, które pozostały w obozach Psi. Szczytny cel i trudny do osiągnięcia. Czy Ruby się to uda?
"Życie nie jest sprawiedliwe. Zajęło mi to trochę czasu, zanim to zrozumiałam, ale okazuje się, że los zawsze znajdzie sposób, żeby cię rozczarować. Możesz snuć plany, a życie i tak pchnie cię w przeciwnym kierunku. Znajdziesz prawdziwych przyjaciół, a i tak zostaną ci zabrani, nie ważne jak mocno będziesz walczyć, by ich zatrzymać. Kiedy po coś sięgniesz, to się sparzysz. Nie doszukuj się w tym sensu i nie próbuj tego zmieniać. Musisz pogodzić się z rzeczami, na które nie masz wpływu i postarac się przezyć. To twoje jedyne zadanie."
Podobnie, jak w pierwszej części, i tu mamy do czynienia z motywem podróży (nie zawsze mi się to podoba, ale tu akurat w tej serii zawsze coś się dzieje). Wszystko zaczyna się w ośrodku Ligi Dzieci, skąd Ruby wyrusza na Wschodnie Wybrzeże w poszukiwaniu pen drive'a i zarazem Liam'a (tak chłopak trochę namieszał), a następnie dziewczyna wraz z innymi bohaterami musi poradzić sobie z śledzącymi ją pracownikami LD, plemieniem Niebieskich, kolejnym Uciekinierem, powrotem ważnych dla niej ludzi i wieloma przeciwnościami, co prowadzi do niezwykle emocjonującego finału. 
"Nie chodziło mi jedynie o to, że zabił te dzieci. Najtragiczniejsze było to, że najpierw wyzwolił je z obozu i dał im nadzieję na wolność i na to, że kiedyś znowu ujrzą swoich bliskich. A potem odebrał im marzenia i je podeptał."
Tak, finał jest niesamowity i przyniósł mi walące serce i łzy. Zresztą cała książka niosła ze sobą dużo napięcia i przeróżnych emocji. A akcji jest w niej, co nie miara. Ale ten finał. Zwalił mnie z nóg, bo nie spodziewałam się czegoś takiego. Takich zwrotów akcji i wyjaśnień. To było niesamowite, odkrywać coś, czego się kompletnie nie spodziewało. Dla mnie ta książka pełna jest fascynujących wydarzeń, które niezwykle mnie interesowały. Pamiętacie, jak w "Mrocznych umysłach" autorka postawiła na wyjaśnianie świata i przybliżanie nam bohaterów, a także na wywoływanie poszczególnych emocji u czytelników? W "Nigdy nie gasną" jest trochę inaczej. Mamy tu niezwykłą fabułę, zwroty akcja, napięcie i emocjonujące zakończenie. Ten koniec chyba na zawsze zostanie mi w pamięci. 
"To własne wspomnienia, nie duchy, nawiedzają ludzi."
Ruby w pierwszej części zdecydowała się na bardzo trudny krok, który przyniósł ze sobą wiele konsekwencji. Liam, ten Liam, którego tak dobrze znaliśmy i pewnie wszyscy pokochaliśmy, przestał istnieć. Sama Ruby bardzo mocno się zmieniła. Wszyscy pamiętamy ją, jako zagubioną, nieszczęśliwą i strachliwą dziewczynkę, która już w jedynce zaczynała się zmieniać, ale w drugiej części to już zupełnie inna osoba. Niemalże nie do poznania. Polubiłam ją w pierwszej części, ale w drugiej zyskała w moich oczach znacznie więcej. Oczywiście poprzednia Ruby nie zniknęła całkowicie, w drugiej części kilka razy powróciła ta stara Ruby i to właśnie sprawiło, że okazała się tak zupełnie, całkowicie znowu ludzka. Bardzo silna, ale jednocześnie krucha. A pozostali bohaterowie? Weźmy na przykład Pulpeta (za każdym razem parskam śmiechem na widok tej ksywki) vel. Charlesa - czy to tylko ja mam takie wrażenie, czy może Pulpet rzeczywiście stał się męski i zdecydowanie bardziej dorosły? Uwielbiam tego gościa. I oczywiście nie mogę przy okazji nie wspomnieć o starszym z braci Stewart. Oj Cole, coś czuję, że tu w trójce strasznie namieszasz. I doczekać się tego nie mogę. Jasne zawsze TeamLiam, ale Cole ma w sobie to coś, co do niego ciągnie z wielką siłą.
"Kocham cię. - Odwrócił się do mnie z wyrazem twarzy męczennika. - Kocham cię w każdej sekundzie każdego dnia i nie rozumiem dlaczego. Nie potrafię przestać..."
"Mroczne umysły" kompletnie przypadły mi do gustu, ale "Nigdy nie gasną" zdecydowanie bardziej. Uwielbiam, gdy druga część sprawia, że chcę poznać zakończenie jeszcze bardziej niż wcześniej. "Nigdy nie gasną" jest po prostu świetna. Od tej książki nie sposób się oderwać. Wciąga i wciąga, aż nagle okazuje się, że to już ostatnia strona, a ty nie możesz uwierzyć, że to już i chcesz znacznie więcej. Jest wszystkim tym, czym powinna być dobra książka, a może i jest czymś znacznie więcej. Ta historia po prostu powala i ciężko się po niej otrząsnąć i przejść do porządku dziennego. Ja nie mogłam. Jedynka była świetna, ale to "Nigdy nie gasną" kompletnie mnie zwaliły z nóg. Aż nie mogę się doczekać tego, co przyniesie mi trzecia część, którą swoją amerykańską premierę będzie miała 28 października. Oby pojawiła się u nas szybko po premierze w USA.


Tytuł oryginału: Never Fade / Seria: Mroczne umysły (#2) / Wydawnictwo: Otwarte - opis
Data wydania: 08.2014 (Polska), 10.2013 (USA) / Liczba stron: 480



"Nigdy nie gasną" to książka, o której nie da się zapomnieć. Ja nie potrafię, ani nie chcę. Światło mojej lampki nocnej paliło się do późnych godzin nocnych. Nie chciałam jej gasić dopóki nie poznałam zakończenia. Opłacało się zaryzykować i być niewyspaną na drugi dzień.

XOXO 

3 komentarze:

  1. Koniecznie muszę dorwać oba tomy w swoje ręce. Z każdą kolejną recenzja (każdego z nich), jestem coraz bardziej ciekawa tej historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie warto stracić przy nich kilka godzin życia :D

      Usuń
  2. Uwielbiam serię "Mroczne umysły" <3 Teraz nic tylko czekać na zakończenie.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.