Koniec stycznia, a więc czas na stosik.

W tym miesiącu nie potrafiłam oprzeć się wyprzedażom. Prawdopodobnie powinnam mieć sądowy nakaz wchodzenia do księgarni stacjonarnych, ale wracając z uczelni mam ich po drodze mnóstwo. A do tego dochodzi Internet, w którym roiło się od promocji. Zostałam skuszona. Nie raz i nie dwa. Kilka razy. Ale wcale tego nie żałuję, bo przybyło mi mnóstwo świetnych i długo przeze mnie oczekiwanych książek. Dalej się nie rozpisuje. Lepiej pooglądać, czyż nie? :)





Ebook pobrany za darmo z woblink.com. Recenzja już na blogu - link.