Biorąc oddech (Oddechy #3) - Rebecca Donovan




Półtora roku później...

Emma po opuszczeniu Evana i Weslin wyjechała do Kalifornii, gdzie rozpoczęła nowe życie, poznała nowych znajomych i odcięła się od przeszłości. I gdy nie było obok niej nikogo kto wcześniej ją tylko i wyłącznie ranił, powinna cieszyć się życiem. Ale nic z tego. Ona po prostu egzystuje. Każdego dnia ścigają ją wspomnienia. Przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć, mimo iż dziewczyna próbuje z nią walczyć. Emma nie ma czym oddychać. Nie ma obok się ukochanej osoby, która pozwalała jej w najgorszych chwilach jej życia zaczerpnąć powietrza. Wokół niej jest tylko rozpacz, ból, ciemność. 

-Miałaś kiepski dzień, co?
-Kiepskie życie.

"Biorąc oddech" różni się od poprzednich tomów tym, że niebezpieczeństwo, które rujnuje spokojne życie Emmy pochodzi nie z zewnątrz, a z wewnątrz, czyli z niej samej. Nie jest ono widocznie gołym okiem, bo to nie agresja ani uzależnienie kogoś bliskiego. To ona sama. Ciemność i próby nie dopuszczania do siebie przeszłości, które spełzają na niczym. Jej demony to ciągle słyszane w głowie słowa pełne nienawiści i gniewu. Pustka. Emma posiada wielkie rany na duszy, które nie potrafią się zagoić. Jej przeszłość daje o sobie znać, znacznie mocniej niż wcześniej. Czasami odczuwa się, że psychika dziewczyny to jedno wielkie gruzowisko. Zjazd po równi pochyłej. To co robi ze sobą Emma to niweczenie tego wszystkiego na co pracowała przez długie lata. Jest w niej tylko pustka i brak bólu, którego początkowo nie potrafi się poczuć. A potem znajduje sposób. Samozniszczenie. Totalna destrukcja. 

Do oczu napłynęły mi łzy, spływały po rzęsach i po policzkach. Byłam taka zmęczona walką. Zmęczona bólem. Zmęczona poczuciem winy, które nigdy nie da mi spokoju. I żalem z powodu niemożności zmiany tego, co się już stało. Nie chciałam tego życia.
"Biorąc oddech" to książka pełna emocji (one po prostu się z niej wylewają). Taka, o której nie da się zapomnieć i mam wrażenie, że nawet nie ma się na to ochoty. Jest niesamowita. Rebecca Donowan napisała piękną, poruszającą i niezwykle intrygującą historię, która od samego początku mnie wciągnęła, a im dalej w treść tym bardziej nie mogłam się od niej oderwać. Opowieść o dwójce młodych bohaterów, którzy walczą z przeszłością i samymi sobą całkowicie mną zawładnęła i nie wypuszczała do ostatniego słowa. Niesamowite było w niej to (i będę to powtarzać za każdym razem, gdy będę wspominać tę książkę), że emocje przeżywane przez bohaterów czuło się niemalże namacalnie. One po prostu wypływały z każdej strony. Trzecia część jest przepełniona emocjami, bo autorka potrafiła perfekcyjnie wczuć się w sytuacje bohaterów (ma doskonałe wyczucie chwili). 
W życiu doświadczyłam miłości i straty. Utrata rzuciła mi wyzwanie, czyniąc mnie silną, ale to miłość mi pomagała, gdy byłam słaba. Przetrwałam.
Trzecia część "Oddechów" to powieść, w której znalazło się miejsce nie tylko dla Emmy. Autorka wykorzystała w tym tomie również i innego bohatera tejże trylogii. A mianowicie do głosu doszedł Evan, który nadał tej części niezwykle wrażliwy i naturalny ton. Pełno w niej uczuć, rozterek i przemyśleń chłopaka. Bardzo mnie ucieszyło, że Rebecca zastosowała ten zabieg narracyjny, bo pozwoliła mi wniknąć do głowy chłopaka, dzięki czemu w końcu poznałam jego myśli, obawy, marzenia i skrywane uczucia. Ale należy wspomnieć, że ta trylogia to nie tylko Emma i Evan, ale również i inni bohaterowie, którzy zostali dobrze skonstruowani i nadali tej trylogii niezwykły nastrój, a w trzeciej części okazali się niezwykle pomocni dla samej fabuły.
Oddychaj, Emmo. Po prostu się poddaj i ... oddychaj
"Biorąc oddech" to perfekcyjnie i dla mnie idealne zakończenie tej historii. Opowieści o dziewczynie, które w swoim krótkim życiu doświadczyła wiele zła. Dla mnie ta trylogia jest całkowicie kompletna, a ostatnia część to genialne zakończenie całości. Rebecca Donovan w sposób niezwykle naturalny i realistyczny skomponowała piękną, wzruszającą i rzucającą czytelnikiem trylogię, która ja zapamiętam na lata. "Oddechy" to opowieści nie tylko o przemocy domowej (fizycznej i psychicznej) i cierpieniu, ale również (i przede wszystkim) o miłości, przyjaźni, nadziei, wierze, zaufaniu, wybaczaniu, walce z przeciwnościami losu i przeróżnych ludzkich uczuciach. "Biorąc oddech" jest zdecydowanie najlepszą częścią z całej trylogii, gdyż dzieje się w niej niezwykle dużo rzeczy, a akcja nie zwalnia prawie ani razu, dzięki czemu nie można się od niej oderwać. Trzecia część jest również o wiele bardziej emocjonalna i trzymająca w napięciu niż pozostałe. Podsumowują stwierdzam, że pierwsza część była dobra - link do recenzji, druga bardzo dobra - link do recenzji, a trzecia zdecydowanie genialna. 

Autor: Rebecca Donovan / Tytuł oryginalny: Out of breath / Trylogia: Oddechy (#3) / 
Wydawca: Feeria - opis / Data wydania oryginału: 2013 / Data wydania w Polsce: 2015 / Liczba stron: 464


To już koniec mojej przygody z trylogią "Oddechy". Po pierwszej części nie była tego pewna, ale teraz już wiem, że z wielką przyjemnością sięgnę w przyszłości po inne powieści Rebecci Donovan. Kobieta jest niesamowita. Pisze wspaniałe książki, pełne emocji. 




4 komentarze:

  1. Co jest lepsze? Seria "Biorąc oddechy" czy "Hopeless"? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och kurczę to jest dopiero trudne pytanie. Gdybym miała wybierać tylko pomiędzy trzecią częścią Oddechów a Hopeless wybrałam bym to pierwsze. Natomiast jeśli miałabym wybrać pomiędzy trylogią Oddechy a "trylogią" Hopeless (Hopeless, Losing Hope, Szukając Kopciuszka) to wybieram to drugie. :)

      Usuń
  2. Prawdopodobnie jestem ostatnią osobą, która nie czytała żadnej książki tej autorki. Jednak po twojej ocenie muszę to zmienić.
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam tej serii, ale słyszałam wiele podzielonych opinii na jej temat, więc nie wiem czy się za nią zabiorę w najbliższym czasie.
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.