10 najlepszych powieści 2015 roku

I 3 najgorsze, czyli małe podsumowanie.

Rok 2015 upłynął bardzoooo szybko. Był niezwykle pracowity i studia zajmowały mi większość czasu. Dlatego też moją miłość do książek musiałam na chwilę odstawić na bok i nie czytałam zbyt dużo (zapewne o wiele wiele mniej, niż w latach poprzednich), ale mam nadzieję, że w tym roku uda mi się nadrobić moje wielkie zaległości. Bo trochę ich się uzbierało. 

Wśród zeszłorocznych nowości znalazło się kilka niezwykle dobrych i niezapomnianych powieści. Co do pierwszej trójki nie miałam żadnych wątpliwości. Trudniejsza za to okazała się ostatnia trójka. Ale po kolei. :)
  1. "Kochając pana Danielsa" - zdecydowanie najlepsza ze wszystkich (recenzja); jak to ujęłam w mojej opinii "Uwielbiam opowieści, które tak prawdziwie i naturalnie opisują uczucia i emocje młodych ludzi wchodzących w dorosłość', a ta książka właśnie taka jest: pełna naturalności i emocji. Nie da się o niej zapomnieć, bo wzrusza, porusza i ukazuje przepiękną historię miłosną.
  2. "Czerwona królowa" - najlepsza książka nierealistyczna (recenzja) - właśnie się zorientowałam, że to jedyna nierealistyczna w tej mojej 10 - którą czytałam prawie rok temu i mam ochotę znowu ją przeczytać, a drugiej części już się nie mogę doczekać (jeszcze tylko jeden miesiąc); ta książka jest niesamowita; za krótka, ale na szczęście za chwilę kontynuacja.
  3. "Maybe someday" - próbowałam kilka razy napisać recenzję tej powieści, ale za każdym razem kończyło się to stworzeniem jednego zdania i wyłączeniem bloggera, bo po prostu mi nie szło; rzadko zdarzają mi się takie sytuację, ale jak już się zdarzają to znaczy, że książka była naprawdę świetna i mocno mnie poruszyła. I... niech to będzie podsumowaniem 3. miejsca.
  4. "Biorąc oddech" - trzecia część "Oddechów" (recenzja) okazała się najlepszą z całej trylogii; jestem pewna, że powodem takiej sytuacji było przejście z typowego YA do New Adult, co dodało tej historii prawdziwości i o wiele większych emocji. 
  5. "Cztery sekundy do stracenia" - każda kolejna książka K.A. Tucker wprawia mnie w nieprawdopodobny stan; uwielbiam jej książki i chciałbym żeby nigdy nie przestała pisać takich powieści.
  6. "Wstyd" - nie wiem czy to nie najbardziej emocjonalna książka ubiegłego roku; nie pamiętam kiedy czytałam powieść tak bardzo nasyconą mrocznymi uczuciami, a jednocześnie tak wciągającą i porywającą (recenzja).
  7. "Fangirl" - boska, boska, boska, mega pozytywna; jedna z tych, które można czytać i czytać (recenzja);
  8. "Will Grayson Will Grayson" - jedna z moich naj od Greena (recenzja); dzięki niej poznałam Davida Levithana, który okazał się być świetnym autorem (oby więcej jego książek u nas); bardzo pozytywna i mądra książka;
  9. "Eleonora i Park" - taka słodko-gorzka historia miłości, która bardzo, ale to bardzo mi się spodobała (recenzja); będę wielokrotnie do nie wracać;
  10. "Cudowne tu i teraz" - dosyć gorzka historia, ale wciągnęła mnie od samego początku;  zawarte jest w niej bardzo ważne przesłanie; książka zdecydowanie lepsza od filmu (recenzja).










Tak wygląda moja 10. Ale chcę również kilka wyróżnić, a mianowicie: "Plaga samobójców", "Szukając kopciuszka", "Starter", "Chodząca katastrofa", "Ród", "Czy wspominałam, że cię kocham", "Girl online", "Podaruj mi miłość", bo nadal dobrze je wspominam. 

A gdy myśli się o najlepszych powieściach to i do głowy przychodzą te najsłabsze. I niestety kilka się znalazło. Ale aby nie przesadzać pokażę tylko 3 z nich, bo w tym poście i tak chodzi o te najlepsze.
  1. "Misja 100" - bardzo, ale to bardzo słabo napisana i skomponowana książka; kiepscy bohaterowie i kiepska fabuła (recenzja); 
  2. "Przypadki Callie i Kaydena" - ta książka mnie przygnębiła i przytłoczyła; źle się po niej czułam, a podczas czytania nie odczułam żadnej z tego przyjemności; 
  3. "Próba żelaza" - przez większą część tej książki miałam wrażenie, że to dość słaba podróbka Harry'ego Pottera; ta historia miała potencjał, ale został on zniszczony poprzez próbę naśladownictwa (recenzja).


A Wy robiliście małe podsumowanie? Które książki wg Was okazały się najlepsze, a które najgorsze? :)

4 komentarze:

  1. A dla mnie Kochając pana Danielsa była jedną z gorszych. Niemiłosiernie mnie denerwowała, bohaterowie przerysowani i idealni, a główna bohaterka zachowująca się jak płaczliwa trzynastolatka tylko potęgowała moją irytację.

    OdpowiedzUsuń
  2. Żadnej książki, które wymieniłaś jako najlepsze, nie miałam okazji czytać. Za mną jednak "Misja 100", która mi się nawet podobała. Po kontynuację jednak już nie sięgnęłam. Może kiedyś.
    A jeśli chodzi o własne podsumowania tych najlepszych z tamtego roku, to zrobiłam, ale w dwóch częściach :)
    10 najlepszych z I połowy 2015:
    http://magicznyswiatksiazki.pl/top-10-najlepsze-ksiazki-pierwszej-polowy-2015-roku/
    oraz 10 najlepszych z II połowy 2015:
    http://magicznyswiatksiazki.pl/top-10-najlepsze-ksiazki-drugiej-polowy-2015-roku/
    zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czerwona Królowa całkiem, ale spodziewałam się może nie czegoś lepszego ale hmm innego, głębszego. Do Fangirla zupełnie mnie nie ciągnie, za to Eleonora i Park mocno mnie zaskoczyły i to chyba moja ulubiona książka minionego roku. Will Grayson Will Grayson była dobrą lekcją tolerancji i moim pierwszym spotkaniem z Greenem. W kolejce czeka 19 razy Katherine :3. Reszty nie czytałam ale z chęcią zapoznałabym się z Kochając Pana Danielsa i serią Oddechy.
    Uuu misja 100 słaba ? A chciałam ją przeczytać XD. U mnie z najgorszych to chyba musimy coś zmienić, byłam po przeczytaniu i w trakcie prawie cały czas obojętna na bohaterów. Przypominało mi też After, które kojarzy mi się głównie z scenami "intymnymi", chociaż ta było bardzo grzeczna XD.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.